Archiwa tagu: podróże małopolska

B klasa: Wiarusy II Igołomia – Dąb Zabierzów Bocheński

(122). Never Say DIE… Again

Obiekt: Boisko w Igołomi
Data: 22 czerwca, godzina 13.00
Mecz: Wiarusy II Igołomia (10) – Dąb Zabierzów Bocheński

Poziom rozgrywek: 8 poziom (B klasa Wieliczka)
Widzów: ~ 20
Pogoda: 24° słonecznie, choć przed meczem zimno i deszczowo
Bilety: Wstęp wolny

Jagger wrócił, dlaczego ja nie mogę?

To już niestety koniec minionego sezonu. Zbiegło się to z moimi problemami. Owszem mam, ale to chyba oznacza, że dużo robię – skoro tak dużo ich popełniam. Pewnie nie. Zresztą mam to gdzieś. Są ludzie rozumni, którym tłumaczyć nie muszę. Są i tacy, co mają inne zdanie. To nie mój problem. Gdyby nie to co robię to pewnie nie byłoby mnie tutaj. Znajdą się i tacy co powiedzą tak, jak kiedyś mówiło się o wokaliście Stonesów. Nie dożyję 30-stki… Jeszcze mi daleko. Malkontenci. Pewnie chodziło Wam o mój styl życia po operacji. Zresztą, gówno już mnie to obchodzi. Nie mam zamiaru zasłaniać się, że depresja, że lęki, że coś tam, coś tam. Brałem to i tamto i nigdy nie powiem, że już nie wezmę! Jeśli mam zamknąć mordy (przepraszam, że się unoszę) raz na zawsze tym malkontentom to: Wy po takich dawkach już dawno bylibyście w raju, a ja robiłem i ciągle robię najlepsze wyjazdy. Tęsknię za tymi czasami, ale to było i…

Strawberry Fields Forever

Dzisiaj opłaciłem serwer na następny rok za ten blog, bo komornik wzywał do zapłaty. A jak wiadomo, on łaskawy nie jest. I ktoś pomyśli, że oznacza to kolejne wspaniałe i nie zapomniane relacje. Nie. Oznacza to, że opłaciłem serwer. Do czego nawiązuje z tym nagłówkiem? Ano do pewnej chwili, której nigdy nie zapomnę. Od tamtego czasu obiecałem sobie, że nigdy już tej piosenki nie puszczę gdy nie będę tak szczęśliwy jak wtedy. Nawet jeśli była to chwila czy nawet iluzja to ten utwór jest przepiękny, niepowtarzalny i nikt nie zrobi lepszego (nie tylko moim zdaniem). Po co mam go więc słuchać w obecnej sytuacji? Tamte chwilę nie wrócą.

Dotarłem do końca. Igołomia ostatnim przystankiem.

Dzisiejsze widowisko oglądałem w towarzystwie innego groundhoppera. Olo zgarnął mnie z Opolskiej, kiedy niemiłosiernie prało deszczem ze wszystkich stron. I tylko idiota mógłby pomyśleć, że zaraz wyjdzie słońce. Ale jak to w życiu bywa, nawet idioci mieliby rację. Słońce wyszło, kiedy rozpoczął się mecz w Igołomi. A jak dotrzeć do Igołomi? Tak naprawdę to wiedzą tylko miejscowi, a i oni do końca nie wiedzą. Najprościej jest powiedzieć, że jest to wieś przy drodze krajowej nr 79. w powiecie krakowskim w gminie Igołomia-Wawrzeńczyce. I potem trzeba skręcić, jak to bywa.

Ukazuje się oczom wielki budynek klubowy z napisem Klub Sportowy Wiarusy Igołomia. Mały Orlik dla młodszych, wiata dla pikników oraz całkiem niezłe boisko, z niezłą murawą. Trybuny z ośmioma rzędami i nawet elektroniczna tablica z wynikami.

Atmosfera całkiem spokojna. Na B klasie zawsze się coś przecież dzieję w koło, a tutaj tylko na boisku grali. A nie! Przepraszam – grali też, bo niedaleko było wesele. Wesele w Igołomi. Nie brakowało złośliwych komentarzy, że za tydzień repertuar muzyczny będzie brzmiał mniej więcej tak: (bo ja nie znam autora i wokalisty; na pewno nie jest to Black Sabbath ani nawet The Beatles) „Co ja zrobiłem, że się ożeniłem” tratatata… Czyli reasumując: Tam grali, u nas grali i za nami też grali, bo z jednego domu dobiegały dźwięki przypominające disco hity Polsatu z lat 90′ na pełny regulator.

Skończyło się sprawiedliwym podziałem punktów. Wynik 2-2. Najpierw w 10 minucie szybko Wiarusy strzeliły gola, a potem szybka kontra i remis. Dąb Zabierzów Bocheński nie wykorzystał kilka stuprocentowych okazji i może sobie to dopisać do zeszytu. Po przerwie znów ku radości „fanatyków” zrobiło się 2:1. Mecz o przysłowiową pietruszkę skończył się 2-2, bo jak wszystkim znawcom piłki nożnej wiadomo. Nie może być inaczej. Wiarusy kłócą się nad bramką wyrównującą, ale może opowiem to w sposób bardziej filozoficzny? – Hegel twierdził, że to tylko aprioryczny dodatek do etyki. – Kant za pomocą imperatywu kategorycznego  stwierdził, że bytuje ona tylko w wyobraźniach. – a Marks twierdzi że był spalony.

Smutno tak

Niby lato się zaczęło, a tu koniec z rozgrywkami. Zostaną pewnie jakieś sparingi, ale ja nie chcę na takie coś jeździć. Nie wiadomo zatem kiedy będzie mój powrót i czy w ogóle. Za miesiąc (już niecały) na pewno pojadę z „Pasami” do Dunajskiej Stredy na eliminacje Ligi Europy! Czym i z kim to się okaże (bo planujemy z jednym kibicem Cracovii udać się na własną rękę). W przyszłym sezonie będę działał też dla Bieżanowianki. Dadzą mi aparat i będę jeździł tu i ówdzie. Moja praca nad ich monografią klubową tak się spodobała, że dali mi angaż. xD Spokojnie książkę bym o Waszej historii napisał! Nie można też wykluczyć i takiej opcji, że zrobię coś głupiego. Np. pojadę… no powiedzmy do Prisztiny albo do Satu Mare. Tak. Coś czuję, że na pewno zrobię coś głupiego.

Dziękuję Wszystkim czytelnikom oraz wszystkim, a lista długa jest – co mi pomogli! I… Do następnego?

Klub Sportowy Wiarusy Igołomia został założony w 1992. Ja jednak dzisiaj nie będę pisał o pierwszej drużynie, bo gościłem na rezerwach, które z C klasy awansowały w sezonie 2017/18.

Gospodarze po lewej stronie, a goście w czarno-żółtych strojach.

Jeszcze się coś tam goście czepiali, że piłki były słabo napompowane, ale szybka analiza wykazała, że można grać.

Grabarz wyliczył, że powinno być już 3-0. Zresztą ten miejscowy Eratostenes nie takie obrachunki tutaj przedstawiał. Zostawmy jednak słuszność jego wywodów.

Gra była szarpana zwłaszcza w drugiej odsłonie. pierwsza połówka całkiem ciekawa. W drugiej powiało nudą…

Proszę bardzo. Gdyby komuś zrobiło się słabo oglądając tą żenadę to… może położyć się na trawie. E tam nie było tak źle.

information:
Google maps stadium: Stadium
Official website Wiarusy: Wiarusy Igołomia
Official fanpage Wiarusy: Wiarusy Igołomia
Table, results: 90minut.pl

liga okręgowa: Wieczysta Kraków – Skawinka Skawina

(119). Dwa mecze w jeden dzień. Akt 1 – Wieczysta.

Obiekt: Stadion KS Wieczysta przy ulicy Kazimierza Chałupnika
Data: 8 czerwca, godzina 11.00
Mecz: Wieczysta Kraków (1) – Skawinka Skawina (2)

Poziom rozgrywek: 6 poziom (Liga Okręgowa Kraków)
Widzów: ~ 500
Pogoda: 29° bardzo słonecznie
Bilety: Wstęp Wolny

Pracowita i gorąca sobota. Po raz trzeci jestem przy ulicy Kazimierza Chałupnika. Dzisiejszy mecz rozpoczął się o godzinie… 11. Kiedy słońce w południe miało największe apogeum. Grzało strasznie, ale czapka z daszkiem okazała się niezwykłe pomocna.

Dziesięć minut przed meczem byłem jeszcze w autobusie i zastanawiałem się czy zdążę na sam początek. Okazało się, że ulicą Żwirki i Wigury z przystanku Pilotów było niespełna trzy minuty drogi. Wejście na stadion tradycyjnie przez jakieś zakamarki. Nic się nie zmieniło. Niestety nie było też biletów i prawdopodobnie i w następnym nie będą mieć, bo przegrali mecz o awans do IV ligi.

Bez emocji w meczu na szczycie. Skawinka dużo lepsza

Mecz nie porwał. Tradycyjnie źle mi się ogląda spotkania na tym stadionie. Odległość jest zbyt daleka do murawy przez bieżnie, której pewnie i tak nikt nie używa, a jak to robi to pewnie od święta. Rywalizacja toczyła się głównie w środowej części boiska. Taką kopaninę i bezładną grę widziałem już nie raz. Ten poziom zasłużył co najwyżej na miano rywalizacji w środku A klasy,  a nie o awans do IV ligi. Ale cóż. Oba zespoły zagrały i tylko jeden może awansować. Pierwsza bramka dla Skawinki padła po golu głową w 30 minucie, kiedy bramkarz nawet nie zareagował. Tuż przed przerwą goście podwyższyli na 2:0 i wszyscy mówili, że na tym się nie skończy. Skończyło się na 1:2, bo żółto-czarni trafili honorowego gola. W ostatniej kolejce Skawinka podejmie u siebie rezerwy Garbarni (na pewno wzmocnione graczami pierwszej drużyny!), a Wieczysta jedzie do Węgrzc. Jeśli Węgrze będą chciały aby do IV ligi weszła Wieczysta to po prostu „puszczą” im ten mecz. Mogę się założyć. A Garbarnia II może  ograć Skawinkę i wtedy awans będą świętować żółto-czarni. Ale tak naprawdę dzisiaj to przegrali.


Teraz parę gorzkich i słodkich słów by pozamykać pewne sprawy

Bieżanowianka

Wiem też, że po raz pierwszy moja praca, moja pasja i poświęcenie mojego wolnego czasu zostanie nagrodzone! Nagroda od klubu sportowego KS Bieżanowianka Kraków! Ogromnie się cieszę:D

Lepiej być samotny, niż niemile widziany (cyt.M.Twin)

Jak się czuję? Świetnie. Gratuluję poczucia humoru, wszak daleko do Monty Pythona, i do tego nader żenujący. Szukanie słabych punktów u ludzi walczących z depresją jest prostackie, aroganckie i nie nadające się do wyśmiewania – ani też do milczenia. Nie wiem czym sobie zasłużyłem na takie potraktowanie? Proszę bardzo przywdziej prokuratorską togę i powiedz o co Ci chodzi? Miej odwagę. Klaudia czym sobie zasłużyłem? Bardzo liczyłem, że się spotkamy, pogadamy i wyjaśnimy, a potem miałem nawet takie marzenie, żebyśmy gdzieś pojechali. Marzenia jak mówią warto mieć. To się nie spełniło. Temat zamknięty na dobre.

Cracovia

Ale spełniło się coś o czym mogłem sobie jedynie wyobrażać, a i to było abstrakcją. Odezwał się do mnie osobiście klub CRACOVIA i napisał:
Adrian, zostań z nami! 😊 Depresja to straszna choroba, ale można ją pokonać. Jako Cracovia chcemy Ci w tym pomóc – napisz tylko jak. 💪 Damy radę. 👍Szczegóły ustalimy sobie na PW.

Jest po godzinie 14… Ciągle czekam na autobus w kierunku Piekar. Słońce grzej, czekam na następne widowisko. Siedzę w cieniu na jedynej ławce pod drzewem na wprost saloniku prasowego przy ulicy Senatorskiej.

Plakat zapowiadający to spotkanie, bardzo ładny! Wszystko Git.

Była oprawa, były żólte balony, były petardy – ale było kulturalnie i raczej spokojnie, albo raczej kulturalnie.

Proszę bardzo. Bęben w roli głównej! xD

A klasa: Krakus Swoszowice – Zwierzyniecki KS Kraków

(104). I więcej nic. Więcej, więcej, nic.

Obiekt: Stadion przy ulicy Kazimierza Moszyńskiego 9.
Data: 28 października, godzina 14.00
Mecz: Krakus Swoszowice – Zwierzyniecki KS Kraków 2-2 (1-1)
Widzów: ~ 15
Pogoda: 8°, zimno, bez deszczu i wiatru. Lekka mżawka

Dzisiaj odwiedziłem Swoszowice, które słyną z bardzo dobrego sanatorium z kąpielami w czymś tam (borowina może), ja natomiast czułem zapach siarki. Co raz bardziej ponuro, szaro, zimno. Mrok zapada, niebo staje się czarne, a ja myślę. Dlaczego tak mnóstwo kłamstw? Może małych kłamstw. Tak, nazwijmy je tak właśnie.

Jest plakat, jest mecz! Jak widać, cena biletu to 5 PLN.

Klub został założony w 1948. Na przestrzeni ostatnich 20 lat, Krakus w sezonie 2009/10 grał najwyżej w Lidze Okręgowej. Znana na całą Polskę jest sekcja kolarska, której wychowankiem jest Rafał Majka.

Tu oczywiście nie było spalonego. Nie było ku*** spalonego, krzyknął zawodnik gości…
… I zarobił żółtą kartkę (nie ten co trzeba). Taki szczegół, kto by się o to spierał.
Ten pan w czapce przyjechał do sanatorium. W sumie byliśmy jedynymi osobami neutralnymi. I w czapkach. Łącznie widownia oscylowała w granicach 10 osób. Wynik remisowy 2-2. Ze wskazaniem na Krakusa. PS. Pora pomyśleć teraz.