Archiwa tagu: Cracovia blog

Ekstraklasa: Cracovia – Legia Warszawa (3)

(134). Bo nikt nie lubi Warszawy.

Obiekt: Stadion im. J. Piłsudskiego przy ul. Kałuży 1 (34 wizyta)
Data: 22 września, godzina 17.30
Mecz: Cracovia – Legia Warszawa 1-2 (0-1)

Poziom rozgrywek: PKO Bank Polski Ekstraklasa, 9 kolejka
Widzów: 13 053
Pogoda: 19°
Bilet:
27
PLN

Za mną kolejny mecz. Muszę przyznać, że na mojej twarzy znów zagościł uśmiech. Przygaszona tęsknota za czymś nieosiągalnym, moim zdaniem – została stłumiona przez super chwilę na Kałuży. Chciałbym żeby ona trwała, ale ona bywa ulotna. Ja to wiem i nie oszukuje już siebie. Po co? Dzisiejsze widowisko to wspaniały pokaz i zarazem przykład, że mecze na Cracovii mogą być super chwilą na spędzenie czasu z bliską osobą.

Sam mecz piłkarsko jednak rozczarował. Zwłaszcza gra „Pasiaków”, którzy zaczęli grać swoją piłkę dopiero w ostatnim kwadransie. Za późno. Zdecydowanie za późno. Legia była lepsza. Muszę to przyznać. Nie chowam jednak głowy w piasek po tej porażce, bo na piątkę z plusem spisali się nasi kibice. I to cały stadion, od malutkich dzieciaków po tych starszych, którzy być może pamiętają jeszcze opisane poniżej mecze z warszawską Legia w moim drugim odcinku. Mam nadzieję, że cykl ten zagości już na stałe na moim blogu. Czy warto pisać o tym jak zachowują się kibice Legii? Szkoda czasu. Czy gra Legia z Wisłą Kraków czy z Cracovią to nikt ich nie lubi.

Z pasiastych wspomnień #2 – Brutalna Legia

O tym, że najbardziej znienawidzonym klubem w Polsce jest Legia Warszawa wiadomo nie od dzisiaj. O tym, że grają nie fair play w zasadzie też wiadomo, ale pół wieku temu do świętych również nie należeli. I właśnie w tym odcinku przy okazji meczu z warszawiakami przypomnę dwa mecze z roku 1958.

Pierwszy miał miejsce 22 marca 1958 o godzinie 15 na stadionie Legii Warszawa. Nasza drużyna prowadzona przez trenera Czesława Skoraczyńskiego wprawdzie przegrała 1:2, ale w stolicy zaprezentowała się przyzwoicie, grając śmiało i odważnie. Legia miała w składzie jednego z najlepszych piłkarzy – Luciana Brychczego. „Kici”, bo taki miał przydomek, strzelił gola w 10 minucie na 1:0. Wyrównał Herbert Manowski w 42 minucie. Był remis i wydawało się, że „Pasiaki” wywiozą z Warszawy korzystny rezultat. W ostatniej minucie, a raczej już w 3. minucie doliczonego czasu gry na listę strzelców znów wpisał się Lucian Brychczy. Tak oto sędzia Marian Koczner z Gdańska, w wywiadzie dla Życia Warszawy tłumaczył tą decyzję: „Przedłużyłem grę – oświadczył nam sędzia spotkania Koczner – o czas zużyty na wynoszenie z boiska kontuzjowanego zawodnika Cracovii Dudonia.” Gazeta pochwaliła także grę „Pasów”. „Entrèe (red. wejście) Cracovii do I ligi było godne tradycji tego klubu. Po wielu latach Cracovia po raz pierwszy w Warszawie wystąpiła w swych dawnych pasiastych kostiumach. Jej odmłodzona drużyna zaprezentowała się dobrze”. – Czytamy. Ani słowa za to nie przeczytamy o czerwonej kartce dla Mieczysława Kruka.

O brutalności i grze (nie) fair możemy dowiedzieć się więcej przy okazji rewanżowego meczu tych drużyn rozegranego 27 lipca 1958 roku. Wprawdzie wygraliśmy z Legią 2:1, ale ważniejsze było zdrowie jednego ze zdobywcy bramek Herberta Manowskiego. Prasa pisała: „Gdy jednak po skończonym meczu zaglądnęliśmy do szatni wcale nie mieli wesołych min ale wręcz odwrotnie na twarzach ich malowały się smutek i głęboka troska. Przedmiotem zmartwień był Manowski, znajdujący się w prawdzie pod troskliwą opieką kierownika drużyny a zarazem lekarza dr Hałysa, lecz przez długi czas nie odzyskujący przytomności. Był to efekt silnego uderzenia łokciem, jakie otrzymał pod koniec meczu od Grzybowskiego. Zresztą w przekroju całego spotkania niektórzy piłkarze warszawcy zupełnie zapomnieli o grze fair, i swą postawą wcale nie wywarli dobrego wrażenia na krakowskiej publiczności. Szczytem niesportowego zachowana było uderzenie przez Ciupę w twarz Manowskiego, co spowodowało usunięcie piłkarza Legii z boiska.” Jak przebiegał sam mecz? W 7 minucie legioniści powinni wyjść na prowadzenie, ale Brychczy po wyprzedzaniu obrońców, mocnym strzałem trafia tylko w słupek. Następnie zarysowała się przewaga naszego zespołu. Jarczyk, Manowski i Kasprzyk nie potrafili znaleźć gola. W 33 minucie obrona nie zdołała już upilnować Brychczego. 1:0 dla wojskowych. Wyrównywanie padło w 67 minucie po ładnym strzale Manowskiego. W 74 minucie ten sam zawodnik został faulowany w polu karnym, lecz sędzia podyktował rzut wolny z linii. Opoka przerzuca piłkę nad murem, a Kasprzyk wyprowadza Cracovię na 2:1. Wynik nie ulega już zmianie.

Źródła:

Echo Krakowa, nr. 69 z 24.3.1958
Echo Krakowa, nr. 173 z 28.7.1958
Życie Warszawy, nr. 72 z 25.7.1958
Dziennik Polski, nr. 178 z 29.7.1958

Epilog

Ostatnio mam sporo do roboty co mnie cieszy. Najbliższy mecz już w środę! W 1/16 Pucharu Polski „Pasiaki” podejmą Jagiellonię Białystok. Może nie będzie tyle kibiców co dzisiaj, może nie będzie takich emocji. A może się mylę i będzie. Oby, bo lubię się tak mylić.