Andrzej Mikołajczyk

Andrzej Mikołajczyk Cracovia.

Jestem dumny z tego jak udało mi się „namierzyć” pana Andrieja Mikołajczyka. Znieść się na odwagę i poprosić o spotkanie. Hasło Cracovia. Działa. Była to jedna z przyjemnością wysłuchana rozmowa. Śmiało mogę powiedzieć, że byłem tylko statystą. Choć poczułem dumę kiedy dwa razy moja wiedza została doceniona. Ale nie o to chodziło. Ja chciałem wchłonąć wiedzę ludzi. Ludzi, którym pasją jest Cracovia i piłka nożna. Podobnie jak moją. I była to pierwsza pasiasta rozmowa… potem wpadłem w depresję. To być może przystopowało.

Planuje kolejną. Oczywiście ze stresem. Napisałem do Tomasza Siemieńca, który się zgodził bez wahania. Nawet na wspólne kibicowanie! To będą już lata 90′ Z góry zapraszam A. G.

Foto: PS

A. Mokołajczyk: Złą porę wybrałeś. Myślałem, że się umówimy jakoś…

Ogromny szum jest na ulicy Borsuczej, praktycznie nic nie słyszałem w domofone i pomyślałem, że już wejdę ma górę. Spotkałem taką miłą panią i powiedziała, że dziewiąte piętro. Nie jechałem windą, bo boję się z nich korzystać.

No, no. Dobrze. Akurat dzisiaj mecz (Polska – Portugalia przyp.) jest, ja do dentysty mam na czwartą i jeszcze wyjeżdżam do sanatorium do Ciechocinka. Myślałem, że zadzwonisz wcześniej i się umówimy jakoś, ale to nie ważne. Ważne, żeś przyszedł.

Cieszy mnie widok Pana mieszkania, wszędzie widzę Cracovię…

To jeszcze wszystkiego nie widzisz. Wejdź sobie dalej. Ja też się cieszę, że mamy tak młodych kibiców.

Dzisiaj w Galerii Krakowskiej wystawili takie pamiątki. Była koszulka m.in Józefa Kałuży. Ale niezbyt dużo tego było.

No, Kałuża to przed wojną. Ja jestem wychowankiem klubu, Kałuża był z Przemyśla (był wychowankiem RKS Raków Kraków przyp.). A wychowankiem, który się urodził i grał całe życie w Cracovii tak jak ja to nie ma i już nie będzie, żeby grał całe życie w Cracovii. Jeszcze drugi jest taki, Andrzej Turecki. Znasz Takie nazwisko?

Tak.

To mój wychowanek, też grał całe życie w Cracovii.

Derby Pan oglądał ostatnie?

Nie no, nie wpuszczali przecież.

Ale w telewizji?

Jak mogłem nie oglądać, oczywiście. No, ale kiepsko to wyszło i coraz gorzej jest.

Dzisiaj czytałem w Gazecie Krakowskiej, Tomasz Siemieniec, napisał: Cracovia będzie się tylko bić o utrzymanie.

Oczywiście. Co więcej? O utrzymanie i to jeszcze ciężko będzie.

Przyszedł Probierz i powiedział, że będziemy grać o mistrzostwo….

A czytałeś moją wypowiedź w Dzienniku na temat Probierza? Zawraca głowę mistrzostwem, a tu o spadek będzie i nie wiadomo czy się utrzymają.

W Skale mieszkasz? Uczysz się jeszcze, studiujesz?

Ja już po szkole, można powiedzieć, że jestem programistą. Choć z zawodu jestem technik informatyk. To jednak piszę programy. A Skale w ogóle mieszka inny były piłkarz Cracovii. Tadeusz Błachno. Zna go Pan?

Znam go przecież. Trenenowalem go. W Piaskach mieszkał. Ma jedną nogę, miał wypadek przecież. Trenenowalem go w 1983 roku, tak żebyśmy się utrzymali w I lidze. I Tadek miał głupi wypadek. Najpierw wpadł w drzwi oszklone, nos sobie przeciął, a potem tramwaj mu nogę uciął. Ale to był dobry piłkarz.

Troszkę mu się teraz nie układa. Bardzo chciałem z nim pogadać, ale powiem szczerzę, że trochę się boję, że mnie nie wpuści, albo powie spadaj młody…

To był dobry piłkarz. W Widzewie przecież. Dwa lata zagrał w Cracovii i koniec. A zobacz (rozmówca wskazuję na album) sobie na to zdjęcie na przyklad na 59′ rok na Sadionie Dziesięciolecia – 40 tysięcy ludzi. To jest nasza drużyna Mistrza Polski (juniorów przyp.), zdobywam bramkę.

Wracamy do Błachny.

A żyje Tadek? Żyje. Pije wódkę, nie? Świetny piłkarz, wspaniały do główek. On miał wytwórnię wody sodowej. No Tadek zawsze lubił się napić, ale tak żeby zawalać piłkę to nie!

Miał też bar „Why Not”. Miał z czego żyć.

Na ścianie widziałem kalendarz z piłkarzami z audiencją w Watykanie, w albumie zaś widzę inne zdjęcie u papieża.

Tu masz takie zdjęcie z mojego pobytu u papieża, to byłem prywatnie oczywiście.

W którym to było roku?

1996 rok.

Pamięta pan swój debiut w seniorskiej Cracovii?

(lekki uśmiech), no jak to nie mogę pamiętać! Ja jestem chodząca encyklopedia Cracovii.

Ile rozegrał pan wszystkich meczów w Cracovii?

W sumie w Cracovii około 1000. Znaczy w całej Cracovii. W samej pierwszej drużynie 430 meczów. Od 1960 do 1971 roku. Reszta to rozgrywki towarzyskie, juniorskie  trampkarzy. Tam gdzie była publiczność.

Nie byłem przygotowany. Nie mam cie czym poczęstować nawet….

Nie, nic nie szkodzi.

A napijesz się wody?

A wody to mogę, poproszę jeśli to nie jest problem.

Problem nie! Problem jest bardziej czasowy, bo jeszcze się muszę spakować. Mimochodem dodadaje: Kochany, takich ludzi nie ma i nie będzie, którzy całe życie spędzili w Cracovii.

Nalewam do szklanki wodę, a Andrzej Mikołajczyk szuka w albumach informacji. Ciągle w tle telewizor dość głośno gra na TVP Sport, jakiś mecz hokeja.

Pytałeś o debiut to masz debiut. Masz tutaj „Tempo” 3.10.1960 (wydanie następnego dnia przyp.). Concordii Knurów. Jeszcze jak stzelam bramkę w debiucie. Czytaj jak tu piszę:

Czytam więc na głos, krakowskie „Tempo”: Tak padły dwa z dziewięciu goli dla Cracovii w meczu z Concordią. U góry debiutant Mikołajczyk strzela dwie bramki w ładnym stylu główką. (Cracovia wygrywa tamten mecz aż 9:2 przyp.).

W debiucie zagrała dobrze lewa strona. Bo myśmy w debiucie zagrali. Ja i Kowalik. Kowalil był lepszy pilkarz jak ja. Od 1961 do 71 to ja się tam ludziom znudziłem (lekki śmiech). Znasz Takie nazwisko Kowalik?

Andrzej? Nie wiedzieć czemu miałem pustkę w głowie, ale znałem.

Nie. Janusz. Andrzej to był jego brat, ale słabo grał.

Jeszcze znalazłem jak graliście takie tourne 1962, mecz ze Spartakiem…

Z Dynamem Kijów. Przegraliśmy 2:6.

Jeszcze inny z finalistą pucharu Europy Partizanem.

A tak zgadza się. Nie, to później było 1966. To było w Jugosławii. To był mecz z mistrzem Europy.

Mam taką książkę „80 lat KS Cracovii”, na pewno pan ma i tam znalazłem tę notkę tam jest zdjęcie.

Mam. Ja mam wszystko.

Pam Andrzej wyciąga kolejny album.

To jest ta nasza drużyna Mistrza Polski. Tu jeszcze jako junior jestem. Jeszcze stara trybuna była. Wiesz, że była stara trybuna? Ona spłonęła jak był pożar w 1963 roku. Graliśmy wtedy na Wawelu i na Wiśle przez trzy lata.

Kartkując kolejne strony…

To jest czwórka naszych najlepszych zawodników. Portugalczyków tak zwanych. Rewilak, Mikołajczyk, Hausner i Kowalik. Mieliśmy drużynę na kupę lat. Rozbil oczywiście. Jak to w Cracovii. Tutaj z Górnikiem Zabrze na Wawelu. Zobacz ile ludzi chodziło na Wawel!

Ona jest do dzisiaj ta drewniana trybuna na Wawelu.

No tak. Ale zobacz jakie sławy, to jest Lentner, to jest Wilczek, Lubański…. Tu jestem ja Rewilak i Michno. Zobacz ile ludzi chodziło. Teraz przyjdzie 5-6 tysięcy i to jest dużo.

Tutaj Stal Rzeszów… Tutaj  na stadionie Wisły..

Tak. Jubileusz 60-lecia. Boisko Wisły. Wygraliśmy 2-0. Myśmy byli w drugiej lidze, a Wisła w pierwszej wtedy. Jeszcze mam sygnet za 50 meczów w pierwszej drużynie. Już ma to 50 lat i ja go ciągle noszę (pan Andrzej pokazuje na ręce), muszę odresteuratowywać. Chłopcy to posprzedawali, dostali dobre pieniądze za to. Dzisiaj sygnet to se każdy może zrobić i powiedzieć, że dostał

Ja ciągle komuś wypożyczamy te materiały, bo ktoś czasem korzysta. Potem nie wracają, albo i wracają.

Defilada 1 majowa 1966…

O właśnie po tym pochodzie graliśmy na Wiśle z okazji 60-lecia naszego klubu. Wygraliśmy 2:0 z nimi.

Tu na turnieju Michałowicza do lat 21. Brałem udział w reprezentacji Krakowa. Sami krakowiacy grali. Kowalik, Stokłosa, Ankus, Hausner, Mikołajczyk, Rewilak, Cygan, to wszyscy w Cracovii grali. I oprócz tego Grądzieli i Kapciński, grał w Górniku Zabrze. Cracovia miała taką silną młodzież i się rozpierniczyło. W 1962 już my wylecieli.

Dalsze opowiadanie, które słucham.

Tu jest właśnie ten debiut. Deszcz był, fatalna pogoda była. Ludzie siedzieli na betonie, bo tam beton był. Nie pamiętasz. Skąd możesz pamiętać.

Pamiętam ten starszy. Przed otwarciem nowego.

Otwarcie było z Arką Gdynia. Wygraliśmy 2-0. 10 października 2010 roku. Widzisz, jeszcze pamięć mnie nie mija. Fotograficzna. (Ściszonym tonem, jakby tylko do siebie: mam pamięć doskonałą).

Bardzo dobra pamięć. Tu jest awans do I ligi.

W 1960 roku jeszcze strata trybuna. Ja awansowałem do I ligi trzy razy. W 1960, 1966 i 1969. I cośmy awansowali to spadli, bo pieniędzy nie było.

To jest właśnie Ciechocinek do którego teraz jadę, najlepszy Polski kurort leczniczy.

Ciechocinek. To zdjęcie widziałem w tej książce monografii…

To?

Nie. Inne. Więcej osób na nim było. Podpisane „Ciechocinek 1962 rok”

Mam to zdjęcie gdzieś tu, bo to na leczeniu.  O… jest. To jest trener Dziwisz i mój przyjaciel, który już nie żyje.

Mam to z monografii Janusza Kukulskiego (historyk, kronikarz i fan Cracovii przyp.)

Kukulski pisał moje mecze, dlatego tak mam wyliczone dokładnie. Kukulski liczył wszystkie mecze, które rozgrywaliśmy z udziałem publiczności. 1000 meczów to jest nie osiągalny wynik. Znaczy, mówię: trampkarze, juniorzy i mecze towarzyskie. Ale się nabijało. Nie sparingowe, a towarzyskie z udziałem publiczności. On to liczył bardzo skrupulatnie, to był taki kronikarz Cracovii.

Już nie żyje?

E, no nie żyje, dawno (zmarł w 2007 roku; pochowany na Rakowicach przyp.)

Tutaj półfinał pucharu Polski. Do półfinału doszliśmy w 1962 roku.

To była porażka wtedy

Tak. 4-0. Sosnowiec był przemocny!

Wtedy chyba jeszcze jako Stal Sosnowiec?

Nie, to już było Zagłębie. Wcześniej była Stal. (od 1949 do 1962 roku obowiązywała nazwa Stal przyp.). To była ulubiona drużyna Gierka. Dawał pieniądze i byli sakramencko mocni. Z wszystkimi wygrywali.

Tutaj mój przyjaciel Andrzej Rewilak. Teraz jest w Ameryce. Został na stałe. Byłem dwa razy w Ameryce, raz w Australii.

Jak się panu podobało w Australii? Ja miałem okazję tam wyjechać. Pewnie na stałe.

Bardzo mi się podobało!

W jakim mieście pan był?

W Melbourne. Przeglądaj sobie tak „telegraficznie”.

O w NRD też pan był. 1968

Tak. Gdzie można było wtedy pojechać? Do NRD do Czechosłowacji. Do „demoludów” (śmiech). Są to dokumenty piękne (westchnienie) ?

Pewnie!

Patrz jakie dresy były przedtem. Teraz to się w pale nie mieści, a przedtem, dziurawe buty, dziurawe skarpetki. Szkoda mówić.

Takie czasy były

Tu już jako trener. Skończyłem karierę w 1972. Wyjechałem do Stanów… Patrz tu jest taki Karol Finek. Słyszałeś o nim.

Tak. Grał jako bramkarz.

On mnie trenował jako trampkarza i ucieszył się, że jak przyjechał to już grałem w dorosłej drużynie.

Meus umarł. Dzisiaj był pogrzeb. Nie mogłem pójść, bo już ledwo chodzę. Ja mam sztuczne biodra i oba achillesy miałem operowane. Ale jestem w poczcie sztandarowym.

To to jest Romuald Meus?

Tak. Dzisiaj był jego pogrzeb o 11. Czytałeś?

Właśnie coś słyszałem.

On był zawsze drugim trenerem przy Matyasie, przy Dziwiszu. Potem był pierwszym trenerem też. Ale bardzo fajny facet.

Ma pan kontakt jeszcze z kimś z tamtych lat?

Poumierali. Przecież dziecko ja mam 88 lat.

A pan też nie brał się za trenerkę?

Tak, ja się bawiłem trenowaniem. Jak przyjechałem z Australii to trenowałem Cracovię. Zrobili mnie managerem, bo miałem pieniądze. Przez trzy miesiące byłem trenerem. Takim awaryjnym. To był 1983 rok, ale utrzymałem Cracovię w I lidze. Raz żeśmy z Wisłą wygrali.

1983 rok to wtedy co grał Błachno właśnie.

No tak, Błachno grał w tym meczu. Nawet Ci powiem kto bramki strzelił! Wisła strzeliła w 2 minucie, potem wyrównał Jasiu Surowiec i potem Tobolik strzelił z kornera. I Adamczyk, który umarł w tym roku, puścił gola po kornerze bezpośrednio.

Tu już nowsze zdjęcia

No tak. Ja działam mocno w Radzie Seniorów. Co roku są opłatki. Ludzie przychodzą składają sobie życzenia. O tutaj jeszcze się trafiły zdjęcia z Górnikiem Zabrze, bardzo mocnym Górnikiem Zabrze o puchar Polski żeśmy grali. I widzisz tutaj jest ten Karel Finek.

Wysoki facet

No takiej postury był. To był bramkarz czeski.

Trening Noworoczny

Zobacz jak wyglądał Trening Noworoczny. Pierwszy trener nie prowadził, bo to zimno było. Meus go często prowadził, on był wiecznie takim drugim trenerem. Prowadził taką ogólno ustrojówkę.

A ile pan zaliczył tych treningów?

A z dziesięć może. Przedtem to inaczej wyglądało. Teraz to cała gala!

1960 rok. Uroczyste przywitanie po awansie do I ligi (Wygłoszono krótkie prze­mówienia gratulacyjne, wręczono zawodnikom wiązanki kwiatów, a kibice przy dźwiękach kolejowej orkiestry odśpiewali tradycyjne „sto lat”.
– pisało Echo Krakowa).

Tu jest ten mecz z Naprzodem Lipiny. Taką mieliśmy drużynę. Coś my weszli to spadali.

Tutaj już z awansem po meczu ze Stalą Mielec w 3 lipca 1966 roku. (Cracovia miał już zapewniony awans mimo to sensacyjnie przegrała 1-5 przyp.).

Tak. Mieliśmy zapewniony już awans. To jest ta drużyna, która w 1966 roku weszła do I ligi. Michno, Mikołajczyk, Szymczyk, Antczak, Chemicz, Hausner, Zuśka, Kowalik, Dawidczyński, Orczykowski. To był dobry zespół. Weszliśmy do I ligi i od razu żeśmy spadli. Nie było pieniędzy.

Przeglądamy kolejne fotografię, albumu i słucham opowieści.

To jest jubileusz 60-lecia klubu. Pierwszy mecz po odbudowie po spaleniu starej trybuny. Wygraliśmy z Wisłą 2-1. (125. Derby Krakowa przyp.)

To jest to zdjęcie o którym ci mówiłem na stadionie dziesięciolecia jak strzelam bramkę. Jakieś zdjęcie ks. Popiełuszko. Słyszałeś o takim

Tak, tak. Oczywiście. Zamordowany przez NKWD

Eee, dobrą masz wiedzę jak na tak młodego chłopaka (w gwarze krakowskiej, często używanej przez starszych mieszkańców przyp.)

To jest trener Franczak, który zmarł nie dawno (miałem okazję go poznać osobiście na starym stadionie Prądniczanki przyp.). Dalej moja drużyna rezerw, którą trenowałem trzy lata. Ja się bawiłem trenowaniem, bo jestem magistrem Ekonomii, mam studia trenerskie skończone. A skończyłem liceum Nowodwroskiego. Słyszałeś o takim?

Nie. (choć późnej skojarzylem, że chodzi po prostu o „jedynkę” przyp.)

To jest najlepsza uczelnia w Krakowie. Najlepsze liceum w całej Polsce.

(Nie ukryłem mocnego mojego zdziwienia)

Zobacz sobie on wisi tam na ścianie. Powstało w XVI w. Chodził tam między innymi generał Bem. Ono tam jest koło Wawelu.

Wiem, wiem.

Tu Jurek Adamus. Trenowałem trampkarzy. Ja dużo drużyn trenowałem, tylko na niższym poziomie. Wieczysta Kraków, Prokocim Kraków, Płaszowianka, Tramwaj Kraków, takie trzecioligowe, albo juniorów.

To jest Krzysiu Hausner, mój przyjaciel

Chodzisz na te jubileusze Cracovii 13-nastego czerwca?

Prawdę mówiąc nie. Mało to jest nagłaśniane

E, jest nagłaśniane. To jest dzień powstania Cracovii 13 czerwiec.

(W między czasie dzwoni telefon)

Dzwoni ktoś?

Tak.

Bo ja słabo słyszę, głu… Ja słabo słyszę, wiesz. Córka. To już się nie wyrobię, bo muszę jechać.

Do czego zmierzam, bo wtedy to tylko ja przychodziłem i skladałem kwiaty pod pomnik Jordana, ja sam jeden! Prezes mówi: Idź tam kup kwiaty „Mikołaj”, bo na mnie mówili „Mikołaj” i złóż kwiaty. A teraz ludzi się zaprasza… A przed tem przychodziły 2-3 osoby i składało się symboliczną wiązankę. Teraz bankiet na 100 osób.

To jest legendarny szatniaż Wiecheć (przyjąłem pisownię taką, choć nie wiem przyp.). Słyszałeś o takim?

Wiecheć, Wiecheć… Nie bardzo.

Był przed Wojną. Herbata w garnkach blaszanych. Jak mu wódki nie postawiłeś to miałeś buty z goździami. Tak to było.

Ja mogę gadać w nieskończoność. Nie wiem czy w ogóle zarejestujesz wszystko…

Ja z przyjemnością słucham. Wszystko się rejestruje.

W Skale mieszka właśnie mój kolega właśnie z liceum. Jest procesorem Cambridge. Powinieneś go znać…

A jak się nazywa?

Klinowski Jacek. On mieszka w samym lesie.

To oczywiście, że wiem, bo tam tylko jeden dom był (śmiech).

Musisz wiedzieć (śmiech). To jest mój przyjaciel. On mieszka w lesie, tam nikt nie mieszka więcej tylko on.

Przyniosłeś to jako dokument? (wskazuje na kopertę)

Nie, nie. Adres po prostu. Często głubie ulicę, a tak o mieszkanie mogę pokazać i kogoś spytać i mnie wpuszczą do bloku.

Tu mam artykuł „Zawsze w pasy”. Już nie mam czasu, bo bym ci więcej pokazał. Przelać sobie. Już Ci nie będę komentował. O tu jeszcze ? Filipiakiem zdjęcie.

To jest Misior. Grupę „Stu” założyli i ściągnął tego Filipiaka.

To jest na cmentarzu Rakowickim?

Tak, tak. Bo my na wszystkie groby chodzimy.  Tych grobów jest sakramencko dużo. Ja już nie chodzę, bo miałem operację bioder to nie chodzę. Na niektóre chodzę.

To jest ten Makino, artysta. Andrusy. Wiesz kto to był?

Tak. Napisał hymn klubowy.

Ten stary hymn. No.

Wszyscy powoli niestety umierają.

No tak. Kolasa ma jeszcze 95 lat, a żyje jeszcze. On był jeszcze w tej drużynie, która zdobyła mistrza Polski w 1949 roku…

1948!

E, pamiętasz dobrze. 6 grudnia grali na Garbarni. Dobry jesteś! Dlatego Ci czas poświęcam, a ja mam, 20 dolarów na godzinę (śmiech!).

Moja żona, która jest dyrektorem Wydziału Sportu. Nie wiem czy wiesz o tym? Nie wiesz.

Nie wiem.

W Cracovii, tak. Jej tu nie ma, bo ona nie jest już moją żoną (lekki uśmiech ironiczny).

O widzisz. Radwański też już nie żyje. Hokeista Radwański, grał w Cracovii, ojciec tych tenisistek (Agnieszki i Urszuli przyp.)

Pod nowym stadionem już. Widzę Makino, tak…

Tak, tak. Przyjaciele.

Urządziłem sobie tutaj za swoje pieniądze taki benefis. 60-lecia bycia w Cracovii (prawdę mówiąc pada w Krakowie, ale raczej chodziło o klub przyp.). Było z 50 osób. Teraz już jest 66 lat, bo to było sześć lat temu. To są właśnie zdjęcia z tego. Tutaj jest prezeses. Ja miałem być prezesem Rady Seniorów, ale nie chce brać tego, bo to są obowiązki. Chodzi o to żeby te pogrzeby organizować i poczty sztandarowe, a tu co chwilę ktoś umiera. Rada seniorów to są ludzie starsi.

Tu jak mi wręczali właśnie Złoty Krzyż Cracovii. Byłeś kiedyś w Parku Jordana?

Byłem.

No to, to jest w Parku Jordana właśnie. Na tle Parku Jordana jak mi wręczali. To jest moja córka i mój wnuczek, kibicem Cracovii jest takim jak ja. Chociaż się w Anglii urodził. On mnie zaraził Chelsea

W niedzielę muszę jechać.

A to czym pan tam jedzie, pociągiem?

Nie. Z kolegą jadę. Pociągiem nie, bo to kawał drogi. Ja się słabo poruszam. Auta nie mam. Musiałem porobić badania. Holter mi założyli. Wiesz co to jest Holter?

Tak. Monitoruje rytm pracy serca (mój dziadek zmarł na serce, więc wiedziałem doskonale przyp.)

Jeszcze rozmawiamy. Pan Andrzej podsuwa mi książkę z dedykacją, ale mam problem z odczytaniem… Rysiek Niemiec, to on napisał książkę?

Ja teraz pisałem książkę, mam tyle materiałów, ale kto mi to wyda?

Tyle teraz wydawnictw, że ktoś by był chętny.

Eee… Gawęcki też napisał (napisał i zapewne zarobił przyp.)

Ściąga z półki Encyklopedię Fujii Tom o Cracovii

Tu jest najlepszy ten… historyk. Gowarzewski Andrzej

Teraz wyszła książka, która jest lepsza i wskazuje wiele błędów u Gowarzewskiego.

[W tym fragmencie rozmowy zaczyna mnie mglić, bo nie nawidzę zachwalania jego książek. Bo jakżeż można być tak zrozumiałym i mówić, że nie ma i nigdy nie będzie nic lepszego od jego książek. I skoro u niego gola strzelił X to nie Y. Koniec i kropka. A to oczywiście gówno prawda, bo na podstawie dzisiejszych źródeł można zweryfikować to nawet bardzo prosto. Zarozumialstwo. Choć pracę jego zawsze będę podziwiał.]

No pewnie jakieś tam drobne błędy na pewno się znajdą… źle podpisane zdjęcie czy coś…

Co Cię tak wzięło, że Cracovia?

Ja zawsze za Cracovią. Nieważne w której lidze. Kibicuję im od III, a nawet gdyby spadli do czwartej też bym kibicował Cracovii.

Mógłbym ci poświęcić pół dnia, ale muszę lecieć. Ale z grubsza jesteś usatysfakcjonowany?

Oczywiście

Koniec. Od tamtej pory nie rozmawialiśmy więcej. Nawet telefonicznie. Tak wyszło.

[Rozmawialiśmy 20 listopada 2018.]