Ekstraklasa: Cracovia – Lech Poznań (4)

(145). Sny, emocje, marzenia…

Obiekt: Stadion Cracovii im. Marszałka Józefa Piłsudskiego (35 wizyta)
Data: 16 lutego, godzina 17.30
Mecz: Cracovia (2) – Lech Poznań (5)

Poziom rozgrywek: 1 poziom, PKO Bank Polski Ekstraklasa, sezon 2019/2020
Widzów: 12 247
Pogoda: 13° ciepło, momentami lekkie podmuchy wiatru
Bilet: 27 PLN (przez internet)

Sprawy wstępne

Rozpoczynam nowe rozdanie. Chciałbym napisać nowe życie, no tak. Prawdę powiedziawszy to muszę przyznać, że od czasu mojej operacji straciłem coś, co odpowiadało za spokojną osobowość. I choć w gruncie rzeczy dalej jestem człowiekiem spokojnym to niestety, moment kiedy wyszedłem ze szpitala i już nigdy do niego nie wróciłem był przełomowy. Można śmiało powiedzieć – było to spotkanie z diabłem w pewnym sensie. Niektórzy są pewnie ciekawi tych sensów, ale nie. Tak sobie myślę, bo większość starych znajomych ze szpitala ( większość pielęgniarek i lekarzy, a także starzy wyjadacze, że tak się wyrażę), myśli sobie, co się stało z Adriankiem? Nigdy nie przypuszczałem, że to kiedykolwiek napiszę, ale tęsknię za wami. Naprawdę nie wierzę, że to już dekada… Tak sobie myślę żeby już naprawdę zniknąć i już was więcej nie denerwować. Czasami, czyli co ranek kiedy wstaje. Te poranki są już inne niż wcześniej. Inne, bo nie ładuję już w siebie prochów. Nie budzę się i pierwsze czego szukam po poduszką to jakiś blister, a nóż, może jeszcze coś zostało? Tak było. Ale to tylko malutka cząsteczka tego co było. Bo przecież depresja nie wzięła się znikąd. Były momenty kiedy byłem najszczęśliwym człowiek na ziemi. Gdzie? I w Krakowie i w Łodzi i pewnie jeszcze gdzieś (może Brno, które uważam za jeden z lepszych) i wielu innych, także nie związanych z piłką (spacery, kina itp. itd). Ale szczęście nie pochodzi z zewnątrz. To tylko i wyłącznie my je tworzymy i od nas samych w dalszym ciągu zależy.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą kocham bezgranicznie. Piłka toczona po zielonym boisku. I tak niezmiennie od tych przeszło dwóch dekad. Kiedyś – kiedy, nie umiałem jeszcze nawet pisać, marzyłem, że pojadę tu i tam (lista tych miejsc, ciągle jest) i to się spełniło. Spełnia, ciągle. A w moim pokoju w szklanej ramce wisi tylko: Cracovia – Euro „Pasy”! Bilet z meczu z Dunajską Stredą. Nigdy nie zapomnę tego momentu. Wisi także zdjęcie z autografami niemieckiej grupy rockowej Scorpions, które dostałem osobiście! oraz szal ze Szczucina. I tyle. Może będzie więcej, gdy w końcu odwiedzę Białoruś. I to nie raz. Plan jest prosty. Brześć, Grodno, Lida, Mińsk i Mohylew. Jakże bardzo chcę spełnić to marzenie. Na przeciw temu co powiedział jeden z moich najlepszych kolegów, że nie ma marzeń. Szkoda tylko, że nasze drogi się rozeszły. Ubolewam nad tym. Ale za to na każdym meczu mam szalik Cracovii, który od niego dostałem.

No właśnie, chciałbym jeszcze wspomnieć o pamiątkach, które są bardzo cenne, a trzymam je po prostu gdzieś pochowane, bo nie odczuwam potrzeby, żeby gdzieś to eksponować. Miałem tutaj stworzyć dział, ale zrezygnowałem. Pamiątek, które przywoziłem z wyjazdów lub które później dostawałem jest dużo. Nie chcę wymieniać od kogo i co. Za wszystko bardzo dziękuję i utwierdza mnie to w przekonaniu, że ludzie dobro mają w sercu. A przecież ja o nic nie proszę. Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia. Dlaczego, wy mnie, kurwa lubicie. Wesoły jest czy smutny, znudzony czy rozczarowany, wszystko przez kobietę; życie mu zbrzydło – winna kobieta; zajasniała jutrzenka nowego życia, znalazły się ideały i tu doszukuj się kobiety…

Sprawy dalsze

Cóż. Robię swoje. Zdrowie dopisuję. Zasada dalej ta sama, robię mecze, a kiedy nie czuję tych niuansów to odpuszczam i tyle. Oby tego nie było. Cracovia. Tutaj zawsze zaczynałem i nie będzie inaczej. Mam  nadzieję, że jeszcze będę miał co opisywać przez następnych kilka lat i będą to lata i dobre i złe. Bo jestem pewien, że przez ten czas ktoś umrze, coś się stanie, gdzieś będzie zamach. Ale będą też i dobre rzeczy, no – taką chciałbym mieć nadzieję. Mistrza to my pewnie nie zdobędziemy, bo przy zielonym stoliku zapadają rozstrzygnięcia wszelakie. Trzeba być ślepym i tego nie widzieć. To jest coś za co nie nawidzę tej ligi. Legia ma być mistrzem, a Wisła – jakkolwiek bankrut, musi się utrzymać. Cóż, trzeba walczyć o swoje. Poziom naszej ligi jest żenujący, co podkreślam od dawna. Zanim przejdziemy dalej to niestety smutna wiadomość. W dniu dzisiejszym meczu odszedł wieloletni bramkarz Cracovii Adam Koczwara. Bronił aż na czterech poziomach rozrywkowych. Od IV ligi do I w latach 1975 – 1984. Pamięć nigdy nie zginie!

*

Cracovio, my ciągle wierzymy, że mistrza zdobędziemy, że przyjdzie lepszy czas!

Sporo się ostatnio działo jeśli chodzi o Cracovię. Zaczęła od wyjazdowej wygranej z Arką. Były transfery, były i zapowiedzi i marzenia, by wygrać ligę. Dzisiejszy mecz rozpoczął się bardzo udanie dla Cracovii, która stwarzała sobie więcej okazji do zdobycia gola. Gdy wydawało się, że „Pasy” dopną swego to po wzorowej kontrze Lech zdobył prowadzenie. Do końca nie działo się już nic ciekawego, a wręcz mecz mnie usypiał. Na całe szczęście druga połowa rozpoczęła się jak u Hitchcocka.  Od mocnego uderzenia Cracovii. Do swojej siatki trafił Ľubomír Šatka i był remis. W 68 minucie były już duże emocje. Sędzia Frankowski, długo zastanawiał się z VAR-em i zdecydował na rzut karny dla Cracovii, który pewnie egzekwował Hanca. Wybuchła ogromna radość, licznie zgromadzonej publiczności tego dnia. I potem do samego końca była już nerwówka. Nie pomogły Lechowi ataki całą drużyną, w końcówce nawet z bramkarzem. Wynik 2-1. Koniec. To jedne z piekniejszych chwil w ostatnich latach. Cracovia gra najlepszą i najskuteczniejszą piłkę od lat. Jeśli chodzi o atmosferę kibicowską to śmiało mogę powiedzieć, że nie ma się do czego przyczepić. Top klasa. Mecz przyjaźni. Kibice z Poznania razem z fanami Cracovii tworzyli super atmosferę. Cały stadion śpiewał! Widać można. Tylko trzeba chcieć.

Na koniec zdjęcia z meczu oraz trochę wspomnień z minionych lat.

Ja zapraszam być może za dwa tygodnie, kiedy ruszą już ligi niższe, niskie i najniższe. Tradycyjnie w maju udam się także do Czech. Prawdopodobnie zrobimy Znojmo lub Pardubice. Ale to jeszcze ustale. Za dwa tygodnie wystartuje także I liga i chciałbym zobaczyć mecz w Bìelsku Białej.

W zasadzie to wszystko. Dużo dzisiaj napisałem i mam szczerą nadzieję, że nie wszyscy to przeczytają. Witam w nowym roku.

*

Pasiaste wspomnienia #8

6 września 1961 roku. Cracovia podejmowała na własnym stadionie Lecha Poznań. Pokonała „Kolejorza” aż 6:2! Wynik wysoki, jeśli weźmie się pod uwagę, że Cracovia zajęła na koniec sezonu dopiero 13. miejsce, tuż nad strefą spadkową. Mecz rozgrywany był w środku tygodnia, a mimo to na trybunach krakowskiego stadionu zasiadło około 20 tysięcy widzów. Z przebiegu gry można wnioskować, że Cracovia była zespołem dominującym, a tym czasem były okresy świetnej gry Lecha.

Rozpoczęło się od dwóch goli Edwarda Pietrasińskiego. W siódmej i ósmej minucie. W 31. minucie padł kontaktowy gol dla Lecha i wkradł się niepokój w szeregi Cracovii. Jednak do pauzy było 3:1 dla gospodarzy, po tym jak do własnej siatki trafił Kaczmarek.

„Po przerwie atak Cracovii zagrał o wiele lepiej, niż w pierwszej połowie, toteż dalsze 3 bramki były wynikiem wypracowanych akcji. Na szczególne wyróżnie w tym okresie gry zasłużyli z ataku Cracovii za swą bojowość i serce do walki obaj skrzydlowi: Hausner i Frasek, bardzo ruchliwy był także Pietrasiński. Kowalik niezbyt widoczny na pozycji łącznika pokazał swe umiejętności strzeleckie, zdobywając przytomnie szóstą bramkę. Pukała, który w ostatniej chwili zastąpił „desygnowanego” Sudera ” wyypadł blado. W pomocy lepszy był Malarz, chociaż i Jarczyk dał znać o sobie kilku wysokiej klasy strzałami na bramkę Wilczyńskiego (2 strzały tuż przed przerwą). Obrona nie zachwyciła. Najspokojniej zagrał Rewilak, Mikołajczak miał kilka „kiksów” z których jeden (w 6. min.) omal nie zakończył się utratą bramki.” – Pisał Dziennik Polski.

W bramce Cracovii stał czeski bramkarz Karel Finek. Kiedy rozmawiałem z byłym piłkarzem, a później przez krótki czas trenerem „biało-czerwonych” Andrzejem Mikołajczykiem to opowiedział mi trochę o tym czeskim „kolosie”. Był wysoki.  Jego losy też są bardzo ciekawe i może będzie kiedyś okazja coś więcej napisać. Był także trenerem Cracovii i Garbarni, a następnie jego kariera to klubu w Niemczech. Zmarł 8 września 1989 roku.

☆ Ciekawostka. Cracovia w tamtym meczu zagrała nie w „Pasach”, a w białych koszulkach.

Źródła:

Dziennik Polski, nr. 211 z 7.09.1961 roku
Echo Krakowa, nr. 210 z 7.09.1961

Echo Krakowa poświęciło temu meczu większą część „Sportu” w tym, aż trzy zdjęcia.

29 komentarzy do “Ekstraklasa: Cracovia – Lech Poznań (4)

  1. x

    Cześć.cieszę się, że wróciłeś, dalej jeździsz i dale pięknie piszesz! Czytać Cię i zresztą słuchać to prawdziwa przyjemność. Bardzo fajnie byłoby się spotkać, jakbyś chciał i miał czas… :) Może udałoby się stworzyć coś razem? :)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Hej. Znaczy to był dopiero test. Ale oficjalny i jest:D
      14 marca jadę do Myszkowa, a 15 będę na Cracovii. Możemy się spotkać, jak najbardziej. Ja jestem otwarty na różne rzeczy. Pytałaś kiedy ostatnio byłem u gastro? Chyba w 2015 po operacji jeszcze jakoś. A później szczerze mówiąc to olałem. Raz, że nie było potrzeby, dwa, mieszkałem w Dublinie i byłoby to trudne. Zresztą tęsknota za Krako, była duża. Może zmarnowałem czas. Wszystko gówno znaczy:) Szkoda o tym gadać.
      Teraz czytam „To” Kinga. I będę układał puzzle z Johnem Lennonem, które dostałem na imieniny👍
      Pisz może na Messenger, albo Signal.

      Odpowiedz
  2. x

    Super!
    Pytałam, bo trochę Ci zazdroszczę. Nawet dużo:( No i chciałam się poradzić, bo nie wiem czy lekarka mi teraz na wizycie przepisze jakiś mocniejszy p.bolowy, a nie to dziadostwo:( Co muszę powiedzieć, naprawdę są takie dni, że nie mogę się na niczym skupić.

    O widzisz, jak King to będzie ciekawie. Po nocach czytasz już?:D
    Jak ulozysz te puzzle… Pomóc Ci?🤔

    A jak z tą Peggy Brown? Po nocach dalej Ci się sni? Nie… To Syd o Nancy. I dalej się nie odzywa. Telefon milczy. Kiedyś nadejdzie taki dzień, że się odezwie. Zobaczysz . Super by było. Kurde to bez sensu. Jak ja bym się chciała wloczyc po Krakowie z Tobą 😊
    Wiesz, człowiek się uczy ba błędach. Ale Dublin nie był błędem. Biorąc pod uwagę co tu u nas się dzieje.

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Szczerze to nie wiem co powiedzieć… Najlepiej prawdę. Z drugiej strony i tak pewnie nie dostaniesz nic dobrego. Najwyżej skierowanie na jakieś badania.

      Różnie. Czytam dużo, więc czy dzień czy noc, jakie to ma znaczenie.:)

      Dobra. Zastanowiłem się. Może być. Odbierz mnie w sobotę z okolic Rynku Dębnickiego, albo Lubicz. Możemy jechać do jakiegoś kina (ja wybieram film), a potem wybierzemyy się na mecz. Po meczu pogadamy. Pospacerujemy nad Wisłą i może coś doradzę, choć nie obiecuje:) Znam parę miejsc, fajnych i ciekawych.

      Możesz się ze mną włóczyć. Tamto i tak już przepadło. Spacery, kina, rozmowy. Strasznie mi na tym i na niej jako przyjaciółce zależało… Było minęło.

      No dobra, gadu, gadu. Ale trzeba naprawdę poustalać resztę szczegółów, terminarzy i dlatego tutaj szybko nie napiszę chyba.

      Odpowiedz
      1. x

        Super!😊Nie wierzę, że się zgodziles xD Pamiętaj, że nie możesz cofnąć! Dobrze, nie ma problemu. Odbiorę Cię skąd tam będziesz chciał. Kino… Może razem ustalimy ten film, co? Spacer nad Wisłą.. Dawno tak nie robiłam. To znaczy sama, ale to co innego.
        Adrian, może i przepadło, ale wspomnień nikt nie odbiera! Ja też lubię LemOn.:) No właśnie z tymi przychodniami. Mam ich dość , wiesz?
        Jeszcze kilka typów na sobotę, gdzie by można się wybrać: Kalety, Goczałkowice Zdrój, Czechowice Dziedzice, Andrychów. Do wyboru, koloru.
        Wiadomo, że się cieszę, tak, że wypaplałam na fb, już kilkoma znajomym..

  3. x

    PS. Czyż nie zrządzenie losu?? W momencie kiedy już napisałeś do Niej treść wiadomości, żeby się spotkać pogadać, przeprosić itp. Nagle odezwałam się ja i spytałam czy masz czas? Miałeś. Nigdy już nie wysłałeś tej wiadomości… Chyba dobrze zrobiłeś i mam nadzieję, że nie wyślesz. Jak chcesz to możesz pogadać kiedy chcesz ze mną!:)

    Odpowiedz
  4. kasia

    Cześć.
    A wiesz, był też taki przypadek, że się niby umowila z Adrianem na szewskiej, super wszystko fajnie. Adrian oczywiście nie zawalił i przyszedł i to tyle. Słabe to było jak się kogoś wystawia, ale przrmilcze. Tak naprawdę zrobiła mi jedną z największych niespodzianek bo byłam e szpitalu i zatelefonowałam do Adriana czy by mnie nie odwiedził. Byłam w kiepskim stanie, płakałam od rana, wszystko się sypalo, nie miałam do kogo się odezwać i przytulić. I chwała za to, że wtedy tak wyszło! Graliśmy karty, rozwiazywalismy quizy, zagadki, krzyżówki, obejrzeliśmy na laptopie Lśnienie. Super film! gadaliśmy, głównie to ja się wyżalałam. Dla mnie to było naprawdę potrzebne. Kontakt i rozmowa z kimś kto mnie rozumie, a nie ktoś kto tylko mówi, że inni mają gorzej i takie tam.
    Zrobiła mi tym przysługę dużą, że umowila się i nie przyszła.:) Jeden z piękniejszych dni, jak go fajnie wspominam. Zbieg okoliczności i „efekt motyla” zadecydował o tym. A potem oboje się z tego śmialiśmy, tak, że nie mogłam już.xD
    To tyle, zaglądam i czytam regularnie blog i mam nadzieję, że będą jeszcze fajne wpisy.
    Ps. Ciesz się, że chciał się z Tobą spotkać. Adrian jest spoko, nie chce pisać więcej, bo zaraz będzie, że coś palnęlam. Jak ostatnio z tą K. Trzymajmy kciuki, żeby już więcej do tego nie wracał. I nie pisał!
    Kasia

    Odpowiedz
    1. x

      Ale miałaś farta, że skorzystałaś na tym 😉👍
      Całe szczęście i mam nadzieję, że już do niej nic nie napiszę…
      Adrian, pójdziesz ze mną do kina jak już się to uspokoi? Jeśli nie to mogę gdzieś z Tobą pojechać na mecz.. Bardzo bym chciała, tak fajnie jest z Tobą spędzić czas😪

      Odpowiedz
      1. Adrian Autor wpisu

        Kurczę, jest mi bardzo miło… 😊 Jasne! Możemy iść, wybierzemy się, pospacerujemy i pogadamy:)

  5. x

    Super! 😘 Poczekamy aż ten wirus wreszcie minie i wybierzemy się na co będziesz chciał. Możemy też iść potem na Rynek albo gdzieś.. Jak nie będziesz chciał to okey. Ja zrozumiem.

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Chcę. Będzie mi miło, nie mam z kim teraz chodzić do kina. Byłoby jeszcze fajniej gdybyśmy pojechali gdzieś na jakiś mecz i zrobili fajną relację! Co Ty na to? 🙂

      Odpowiedz
  6. kasia

    I pamiętaj żeby nie poruszać tematu pewnej. Adrian i tak złego słowa nie da powiedzieć, nosz kurde:( Dlatego Ciiii :)

    Odpowiedz
  7. x

    Byłoby pięknie tylko, że nie chce być dla Ciebie ciężarem :( Ja nawet nie mam z kim pogadać, no wiesz, siedzę w domu, czasem pochodzę po mieście, poczytam książkę. Nie mam nawet komu wyrzucić to co mi leży. Ostatnio chociaż Kasia jest, ale ona ma teraz sporo spraw. Sam wiesz. Nawet rzadko piszę. Zresztą nie ma co jej przeszkadzać. A Ty serio już nie odzywasz się do tej K.? Ty czy ona? Tęsknięsz? Możesz nie odpowiadać. Możesz też skasować.
    Bardzo bym chciała!

    Odpowiedz
  8. xyz

    Okej, nie chcesz odpowiedzieć na te pytania. Rozumiem:)

    Musimy jakoś sobie radzić więc. Zarządzam taką grupę wsparciatutaj xD (oh, jak ja wiem jak Ty tego nie nawidzisz). Ale wiem co przeżywasz. Nie jeździsz. Wiem też, że były takie wyjazdy z których miałeś zamiar o samym meczu napisać tylko: Cracovia – Łęczna, było 0-0, bo nie padła żadna bramka 😜 (tak pisałeś?)
    Łezka się w oku kręci, pewnie jak przeglądasz gdzie byłeś jak pisałeś i jak CHCESZ TERAZ pisać. Ja osobiście jestem przeciwna. Uważam, że styl jest właściwy. Nie chce czytać gładzonego języka. Wiem, że masz styl bardzo charakterystyczny i chce żeby pozostał. Okej, masz wizję (pewnie jakiś kwas był 😀), żartuje, żartuje. Ale kurde przecież można prowadzić równolegle dwa projekty… Ja sama jestem pod wrażeniem jak można tak dużo pisać? I dlaczego nie idą tutaj niektóre teksty?. Może jestem mało krytyczna, ale kilka których mi wysłałeś to były super teksty. O piłce? Gdzie tam o piłce.. Piszesz pięknie, o miłości, o śmierci, o leku… Nie boisz się. Wiem, że kiedyś już to skończysz i to będzie historia, która była jednak naprawdę, o tak. Była.
    Ponadto wiele projektów pobocznych. Dużo dla różnych klubów historycznych rzeczy. Znasz ten Kraków bardzo dobrze, zwłaszcza Wesołą.;) Kiedy masz czas na to wszystko. Jeszcze praca, programowanie.
    Byśmy się spotkali pogadali, wypili piwo i co…?;(

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Odpowiadam na Twoje pytanie. Nie wiem. I wiesz, bardz mnie to boli;( Ty byś zapomniała fajne chwilę? Tęsknota. Zrozum.

      Tak. Mam czas na czytanie i pisanie. Cztery godziny dziennie tego i tego. I popatrz ile jeszcze masz czasu? Praca to samo, coś tam porobie i tyle.

      Co mogę przeżywać, skoro moją pasją są wyjazdy? Ból. Ale wierzę i dalej planuję, będę planował choćby nie wiem co. Dalej się przygotowuję do wyjazdów. Pewnie będę też dużo w Bieżanowie, bo coś tam uzgodnliśmy, a ja zajmuję się trochę teraz ich historią i popykam zdjęcia u nich. Przemek mi trochę pomógł, planujemy spotkanie już po wszystkim. Ustalimy co i jak. Zostają też nocki, bo wiesz, ja teraz mam trochę problemów ze snem. Mało śpię i wtedy też czytam.

      Lennon już złożony. Do Szczucina też mnie zapraszają! Pewno przyjadę.
      https://zapodaj.net/76c4ed7436dd9.jpg.html Spójrz. Nie wiem, czemu ten hosting obraca zdjęcie w drugą stronę. No cóż, ale tak to wygląda.

      Co pisze? Dużo. Mam ze dwa/trzy poboczne projekty. A z czasów depresji pisałem krótkie formy. Wiersze też by się znalazły.

      Miejmy nadzieję, że wrócą dobre czasy.

      Odpowiedz
      1. xyz

        Wyszło cudownie serio to puzzle, chyba setki ich??

        Adrianku jeszcze będzie tak jak dawniej. Nie chodzi mi o wirus tylko o sam wiesz. Czasami tak bywa. Gdyby można było gdzieś wyskoczyć to chętnie byśmy pogagadali…:/

        O rany ja to nawet 30 minut dziennie nie dam rady:/
        Spróbuj czegoś na sen, pewnie brałeś, ale… chociaż masz więcej czasu na czytanie. Robienie notatek itp.:)

        Nie moja sprawa, ale czy gdyby była taka możliwość z nią znów się spotkać to.? Odpowiedź chyba znam.

        Pozdrowionka 😍

  9. kasia

    Zaiste! To przecież Lennon powiedział kiedyś, że będziemy sławniejsi (The Beatles)i od Jezusa. I nie pomylił się:) Adrian zna historię wielu zespołów z tamtych lat. On zna się na muzyce. My jesteśmy profani, ale widzisz tak jak on tłumaczy, ja rozumiałam. Okej trochę udawałałam, ale on urzekł mnie spokojem. Gdybym miała wybierać między imprezą czy jakimś tam koncertem to wybrałbym spacer po Krakowie z nim. Serio. Lubiłam (kurwa, czemu ten pieprzonym czas przeszly:( go słuchać. Spacerowalusmy kiedyś po Wesołej. To jest jego ulubione miejsce. Zna wszystko na pamięć. A ja uwielbiam ogród botaniczny! Przekonaj się sama! Sorry, że tak się rozpisalam.

    Wszystko jest w tym świecie możliwe. Teraz pracuje nad ciekawym projektem.:) Nie wiem czy zmieni się idea bloga. Raczej nie. Jego naprawdę sporo osób czyta. Raz mi powiedział, że go to wkurza, bo robi to z pasji.
    Nie chce się wypowiadać czy by chciał się spotkać. Nigdy O tym nie rozmawialiśmy, ale jedno wiem, dla Adriana to była naprawdę ważna osoba. Przyjaciółka. To jak strata kogoś ważnego. Nie. My to co innego. My jesteśmy „Klubem Frajerów”xD Był taki moment chyba jakoś przed sylwestrem z 3 lub 3 lata temu, że naprawdę przeszedł mega depresję. To wtedy się zaczęło chyba. Nigdy nam tutaj nie napiszę czemu itp. Ale podniósł się jak prawdziwy sportowiec. Nie ważne jak się upada, ważne, żeby wstać. I co? I potem zrobił tyle wspaniałych wyjazdów.
    PS. Tego tira z 2002 roku zapamięta już do końca życia. Tylko raz przy gdzieś w krakowskiej knajpie wspomniał: dlaczego musiałem być tego świadkiem. Potem już nigdy. Nie zależnie co brał i ile. xD Żartuje oczywiście. Tak w ogóle to do Adriana ludzie ciągną. A ja.. ja jestem samotna. Z muzyką w tle.
    Czekam na powrót. Wszyscy czekają.!

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Dziękuję Wam za te miłe słowa! Dla mnie to ważne. Trochę wprawiłaś mnie w zakłopotanie tym. W każdym razie kiedy będzie jeszcze okazja to byłoby fajnie się zobaczyć. Pójść, pospacerować. Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Koło Ciebie, Ty z ludźmi, a czujesz się samotny.;( Składam teraz wywiad (20.11.18) z Andrzejem Mikołajczyk z Cracovii. Może go zamieszczę w zakładce. Bałem się, że kompletnie go spale, a okazało się inaczej. Umówiłem się jak już będzie po tym wirusie z kolejną legendą klubu Tomaszem Siemiencem. Dał mi nr. I mamy w planach razem obejrzeć mecz i pogadać. Człowiek w 2003 roku słuchał meczów z jego udziałem, a teraz każe mi mówić po prostu Siema, skrót od nazwiska.

      Nie. Powiem szczerze, należędo ludzi skrytych. Cóż z tego, że Monty Pyton jak depresja też nie ominęła.

      Walka💪 czekamy. Zdrowie teraz się liczy.

      Z tym Lennonem to masz rację. Cóż ja tutaj będę dodawał.:)

      Wiesz o czym jeszcze marzę, że jeszcze kiedyś się spotkamy, napiszę, wyśle maila, co cokolwiek. Nigdy mi tego nikt nie zabierze.

      PS. O tirze nie chce rozmawiać. Przepraszam.

      Odpowiedz
  10. kasia

    Nie spaliles i wiem, że wyszło nieźle. Fragmenty już niebawem pewnie tutaj.
    Kurde, ja do samotności nigdy nie przywyknę. Są koszmary i po prostu nie ma co o nich rozmawiać.:)

    Chodziło Ci o spotkanie z tą osobą, bo nie kumam xD Wiesz… W czasach depresji (choć napisałeś go chyba na gastro) pisałeś wiersze. Dam tytaj tutaj ten jeden piękny, ale potem kończymy tu tak komentowanie za twoją zgodą. Kropke stawiamy.

    Kropka Ka

    Jak mam żyć bez Ciebie
    Przyjaźń z Tobą była jak sen
    Chciałbym błądzić w nim wieczność
    Chciałbym utopić się w Twoich oczach

    Czy pamiętasz tamte chwilę?
    Oboje czuliśmy szczęście
    I mogłoby tak trwać wiecznie
    Ale czas nas zabijał

    Potem leżałem na szpitalnym łóżku
    Czułem lęk, że Cię stracę
    Nic nie mogłem zrobić
    Próbowałem zasnąć, ale czułem tylko obłąkańczyk lęk

    Pamiętam spacer, pamiętam kino
    Zrobiłbym wszystko żeby czas nie był pieprzonym katem
    Zabił mi przyjaźń
    Zabił mi radość
    Tak bardzo cierpię

    To jest o przyjaźni. Nie dotyczy mnie. Napisałeś ich chyba 6-7 i koniec twojej poezji. Szkoda. Bo proza w twoim wykonaniu zawsze super. Wiesz ja bardzo Cię kurczę cenilam za tą mądrość, oczytanie, spokój i nich będzie skrytosc. Byłeś jesteś i będzie słodki 😊

    Także czekamy na lepsze czasy. Chodź ja to widzę w kiepskich barwach. Chyba będzie jak we Włoszech. To przykre. Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Po prostu mam teraz czas. Zgrywam tą rozmowę. Chcę zrobić też z Tomaszem Siemiencem i… z Błachną. Mama mowi, ze die zgodzi bez problemu, ale to raczej dłuższa droga, bo muszę zebrać trochę materiału. I będę miał trylogię xD
      Jesteś bardzo miła.

      Dobrze, że są osoby, które mnie z depresji wyciągły. Gdy już minie ta zaraza to kilka osób chcę mi pomóc, żebym dalej kontynuował blog i to co robię. Wrocław, Tarnów, Warszawa. Nawet nie wiesz jakie to ważne. Gdybyś była chętna to zapraszam. Nie. Nie musi być żaden mecz. Możemy pomilczeć w knajpie przy Mohito:)

      Nie oszukuj się to ciężka i śmiertelna choroba. Ale w pełni uleczalna. Nie wiem jakim cudem wyszedłem z tego sćierwa. Dużo piszę i czytam, dlatego nie odpisuję tutaj szybko. Najczęściej Twitter PW.
      PS. Tęsknię. Ale co mam zrobić? Boli. Marek Aureliusz mówił, że ból jest tylko subiektywnym odczuciem.)

      Odpowiedz
      1. kasia

        Zrób proszę kolejne!!! Ze zdjęciami proszę:).

        Depresja to bagno, które wciąga cie coraz bardziej. Im bardziej się szamotasz tym gorzej. Gdyby nie ta ręka to nie wiem. To nie koniec walki wiesz to. To przyjdzie jeszcze kiedyś żeby się z Tobą rozliczyć, będzie chciało rewanżu, że tak solidnie dostało. Ale już masz przewagę, której to dziadostwo nie ma.

        Trudny czas i pięknie piszesz. Zawsze to umiales. Zawsze. Wiesz to nie jest głupi pomysł.:) Z Tobą Mohito byłoby super. Ty pragniesz z kimś innym ja z Tobą. Ona nie, ale Ty masz mnie gdzieś? Tak to wygląda.

      2. Adrian Autor wpisu

        Jak zwykle musisz mnie prowokować. Ale powinnaś wiedzieć, że trudno to zrobić. Nie odpowiem na nic.

        Co do reszty to epidemia jak sie skończy i działam:)

    1. Adrian Autor wpisu

      Może nic:) Powinnaś wiedzieć, że żartowałem, fakt tutaj trochę nie, bo nie zaakcentowałem. Ale zwykle tak piszę. I to zwykle ja martwię się żeby kogoś nie urazić, bo wiesz, słowa są ostrzejsze niż nóż.
      Co masz zrobić? Umrzeć młodo, bawić się ostro? Tym razem żartuje. 😀

      Odpowiedz
  11. kasia

    Generalnie kocham twoje poczucie humoru i tak bym chcialala żeby zostało. Nigdy mnie uraziłes, jak już to kilka razy próbowałeś przemówić do rozumu i wiem, że nikt Cię do tego nie namawiał. Raz, dwa. Może tak. Ale koniec końcu udało się. No kurde Adrian, wyjść z tego co było, a co jest do naprawdę sporo. I wiesz. Boję się, że jak nie będziesz to wpadnę w to samo, albo głębiej. Depresja. Nie wierzyłam. Okej, stany lękowe. Dzisiaj funkcjonuje.:)

    A wiesz jak to spryciarzu powinno być dalej ten twój cytat? Pewnie, że wiesz.

    Co będzie dalej? Wiesz już chociaż kiedy cokolwiek ruszy i gdzie pierwsze?.

    Odpowiedz
    1. Adrian Autor wpisu

      Daj spokój. Co ja tam się znam:) Pąmietam jak pytałaś mnie zrozpaczona, a może to by pomogło czy tamto. No, a ja się trochę wkurzyłem I powiedziałem: Wszystko gówno znaczy. Ale wiesz no zrozum też mnie. Tak. O przyjaźń chodziło z nią. Piękną zresztą. A wracając do tych lęków u Cb „To” będzie wracalo. Uwierz mi. Wielu chciałoby mieć już taką sytuację. Teraz możesz zająć się powoli tym co robiłaś. Nie. Może jeszcze nie teraz.:)

      Któż to wie co będzie dalej? Życie toczy się teraz inaczej. Ja zdania nie zmieniam. Kiedy wszystko ruszy (I z kibicami) to pierwsze będzie Znojmo. Takie miasteczko przy granicy z Austrią.
      A tak to ja pracuje w domu. No tak jak Ci mówię. To co już porobie. Czytam i piszę. Ja dużo czytam to mnie nie martwi. Martwi, że oprócz tego, że piszę i potrzebuję dostępu do biblioteki na Rajskiej. Bo pojawiła się perspektywa napisania monografii Bieżanowianki, a ja przyjąłem to. Niech wydadzą w 100 np. pamiątkowych egzemplarzach i byłoby już coś. Lubię pisać o Krakowie.
      I to drugie co piszę to już nie zdradzę na razie:)
      Trzymaj się.

      Odpowiedz
  12. kasia

    O przyjaźń, która Ci zniszczylam. Wiem. To. Ale Adrian dobro wraca. Wróci. To jak mi pomagales. Przecież nie chodziło Ci o nie wiem. Ale wiesz, na jej miejscu wydrapałabym oczy. Jestem zazdrosna. I łatwo mnie pokonać. W pewnym sensie słabą jest i tyle. Brakuje odwagi. Na to, że kiedyś walnęło mi i powiedziałam co myślę o tym? To za mało. Odwagę to ty masz. Wyszedłeś na prosto, a ja dalej w tunelu. Otchłani. Daleka droga. Ty masz cel, Ty masz idę i wiarę, że będzie w końcu ten dzień jak kiedyś. Zegar się cofnie, a Ty poczujesz znów tą przyjaźń. Te spacery. Ja po tym co zrobiłam nie zasługuje poszło na straty. Tylko to miejsce nasz przyciągało, kiedy przychodziles mnie odwiedzać to płakałam z radości. Płakałam, że odchodzisz. Płakałam, że nigdy już nie będziesz nawet pisał. Rozejdziemy się i pustka wyblaknie wszystko. Tylko zostaną mi sny. Bo tylko w tym miejscu ta magia działała. Proszeadrianproszeadrian. Pozostań tutaj chociaż!

    Widzę dalszą część rozmowy z Mikołajczykiem. Super.

    Znojmo 😮😮 Sam to wymyślasz.

    PS. Czy chciałbyś się przejść kiedykolwiek na jakiś mecz z dziewczyną? Nie chodzi o mnie.

    Odpowiedz
    1. xyz

      Rozplakałam się co napisałaś😭
      Nie musi tak być. Są trudne chwilę, ale się ułoży. I dalej będziemy się cieszyć super relacjami?:)
      Tak. Adrian mnie namówił, żebym do Ciebie zadzwoniła, napisała lub cokolwiek.

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s