A klasa: Wawel Wirek – AKS II Mikołów

(117). O mój Śląsku…

Obiekt: Stadion G.K.S Wawel Wirek przy ul. Katowickiej
Data: 25 maja, godzina 14.30
Mecz: FC Wawel Wirek (1) – AKS II Mikołów (5)

Poziom rozgrywek: 7 poziom (A klasa, grupa Katowice)
Widzów: ~ 70
Pogoda: 24° bardzo słonecznie
Bilety: Brak (wstęp wolny)

Good Times Bad Times. Tytułował swój utwór Led Zeppelin. Niestety, ale wiele z tego tekstu jest i o mnie. Nie chcę pisać smutno – naprawdę nie chce, ale nie zrozumiecie mnie! Walka z czymś niewidocznym jest pozbawiona sensu. Tytuł miał się nazywać ‚zmowa milczenia’, ale był zbyt ostry – na niego przyjdzie kolej.

Wpis, wyciągnięty z kosza

Czemu? Zapowiadało się, ze zobaczę coś w Małopolsce, ale po ulewie nie było wiele. Zatem pierwszy tegoroczny wyjazd na Śląsk można odhaczyć. Zaczęło się to tak: Biegnę szybkim krokiem do kas i proszę najbliższy bilet do Katowic. – Na 12.00? Może być. W Katowicach będę się martwił jak dojechać na stadion Wawelu Wirek w Rudzie Śląskiej. Okazało się, że z Sokolskiej będzie jechał autobus komunikacji miejskiej „23”. Jeszcze długo gapię się na rozkład, bo wynikało mi co innego, ale mniejsza z tym jest Wirek Osiedle – jest!, to musi być ten. Jazda dosyć długa, bo przez kilka miast (Chorzów, Świętochłowice, Bytom) w tym mój ulubiony Chorzów. Wysiadam na przystanku i dupa. Dziura w mózgu (co w sumie nie jest dziwne) i nie wiem gdzieś mam kurde iść. Dobra. Idę ulicą 1 maja, bo coś mi światło – cały czas prosto, mijam rudery – niektóre jakby miały jakiś ciekawy klimat, a z niektórych biło wręcz obrzydzenie. Jedna uchylona. zajrzałem do środka . Stara, poniszczona, obdrapana z farby, zarzygana. Idę już dobre 10 minut i przy światłach słyszę upragniony głos spikera. Brama główna okazuje się zamknięta, obchodzę więc stadion dookoła zgodnie z tym co powiedział mi gość z klubu. Nie spóźniłem się.

Za rogiem spotykam Artura, który podobnie jak ja jest zdziwiony tą tragiczną infrastrukturą. Stadion zupełnie nie przystosowany dla niepełnosprawnych! Marcin (kolega Artura, który również był – i nawet dał mi kilka biletów), jakoś wdrapał go na skarpę, gdzie jest główne wejście. To nie koniec! Był jeszcze trzeci kolega na wózku. W sumie w czwórkę śledziliśmy słabiutki mecz. Nudy strasznie. Toteż rozmawiało się ciekawiej. Piwo za piwem i już jest lepiej. Ja tylko woda! Należało by coś powiedzieć o sytuacji w tabeli. Wawel ma 7. punktów przewagi nad Grunwaldem Ruda Śląska i Józefką Chorzów, są cztery kolejki i okręgówka wita. Szczerze mówiąc, raczej tu nie zawitam.

Trybuna kryta, a pod nią może z 50 osób, paru w szalikach, ładnych – seledynowy. Gra toczyła się pod dyktando gospodarzy. Szybko ustawili wynik. 1:0 do przerwy. Był spiker czytający składy i podający istotne fakty, których zresztą nie było. Elektroniczna tablica w A klasie to też szczyt chwały! Działa prawidłowo, ręczę za to. Szybko minęła 1. połowa. Pośmialiśmy się i… Artur źle wyliczył, że nie zdążą na kolejny mecz. I połowa i pojechali na jakiś mecz do Przyszowic. Dostałem później info: „kuźwa nie zdążymy. Pijemy piwo na Halembie” I wszystko jasne. Coś tam jeszcze pisał, że jednak zdarzyli, ale powątpiewam w to tak samo, że wybiorą kiedyś czarnego papieża.

Ja zostałem w Rudzie Śląskiej i w samotności szukałem, kogoś kto da mi bilet na pamiątkę. Poszedłem do budynku i spytałem czy mają. Nie mają! Pociąć się to mało. Po co ja tu jechałem? Sympatyczne to było fartowne spotkanie przez TT, że akurat wybraliśmy ten sam obiekt. Obiekt szajs, pamiętający Bieruta albo Gomułkę. I jeszcze tą godzinę zmienili w ostatniej chwili z 15.30 na 14.30. Jakieś gość przyszedł i pytał nas czy już zaczęli? – Już końcówka I połowy. I jaki wynik? – 1:0… dla naszych. A nasi w niebieskich koszulkach? Ja. Nie powiem. Na plus sklep. Gdzie można kupić piwo i wnieść na mecz, albo siedzieć w tym ogródku działkowym.

Mam masę projektów i pomysłów, czasem działam na całych obrotach jak na amfetaminie. Cieszę się jak głupek i praca sprawia mi radość, a wyjazdy są zwieńczeniem. Chcę podziękować wszystkim, którzy w ostatnim czasie się do mnie odzywali, za te ciepłe słowa w prywatnych wiadomościach czy komentarzach (np. Laura z Gdyni) czy były kierownik klubu Cracovii Tomasz Siemieniec. Nie chcę wymieniać tu wszystkich z imienia i nazwiska. po prostu te osoby wiedzą.

Dzięki powyższym, dzięki poniższym, ale czuje, że to już końcówka.

Bym zapomniał słynna „Pegy Brown” xD. Nie chce już czytać nic o sobie. Mówisz masz. Choć przecież pisałem w samych superlatywach. :) Przepraszam :(.

Do zobaczenia. Odliczamy, odliczamy, odliczamy – gdzie pojadę za „Pasiakami”? Na razie to tyle. Szczerze mówiąc, nie wiem gdzie udam się teraz.

Zamiast epilogu

Druga sprawa. Rozmowa poważna z Kasią skończyła się fiaskiem. Wiem. Obrazisz się, ale naprawdę mi też popłynęły łezki. Byłem w podobnej sytuacji. Zresztą może wrócimy do tej rozmowy, nie powiedziałem nie. Może kiedyś, emocje. Zbyt dużo emocji. Proponuję drugą turę!.

Do zobaczenia.

Foto:

Stadion GKS Wawel Wirek. Klub, który rywalizował najwyżej w II lidze. Wówczas grał z Cracovią (dwukrotnie 0:0)

Widok na trybunę krytą. Generalnie nie wolno tu wchodzić, ale udało mi się przekonać porządkowego.

I trybuna kryta. Frekwencja nie dopisała.

Pan Marcin skupiony na oglądaniu. Wpis zawiera lokowanie produktu xD.

Druga połowa i rzut karny 2:0. Proszę jakie ujęcie udało mi się uchwycić!

Okna pootwierane, ale nie widziałem żeby ktoś oglądał z niego mecz. Zupełnie jak na Clepardii.

Święta racja. I radzę się tego trzymać. Bye bye.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s