A klasa: Lotnik Kryspinów – JKS Zelków

(115). Lotnik to nie Ikar. Nie wzbił się wysoko i nie spalił.

Obiekt: Stadion Lotnika w Kryspinowie
Data: 11 maja, godzina 16.00
Mecz: LKS Lotnik Kryspinów – JKS Zelków

Poziom rozgrywek: 7 poziom (A klasa Kraków)
Widzów: ~ 20
Pogoda: 21° upalnie

Please me, he(jt)lp me!

Kolejny obiekt, który był przesuwany i dzisiaj nastał jego czas. Ale te wydarzenia jakby trochę schodzą na dalszy plan.

Przed tygodniem podjąłem decyzję, że odcinam się od medialnego gówna jakim jest Twitter. Tłumaczyłem to już. Jestem sympatykiem Cracovii i nie będę się z tego wstydził. Sprawili mi tylko przykrość ludzie, za którymi stoi często tylko nick, bez nazwiska i zdjęcia – nie znający historii i też nie bardzo chcący ją poznać. Antysemickie gesty przelały czarę goryczy.. I nie mówię, że we mnie bezpośrednio. Po prostu to co się tam dzieję nie warte jest przeglądania.

Czasy kiedy po meczu Cracovia – Wisła szło się razem na wódkę już dawno minęły, gesty pojednania po śmierci papieża również. Mimo wszystko ja dalej utrzymuje stosunki, a raczej po prostu rozmowy z kibicami Wisły na Twitterze, bo nie uznaję podziałów. Mam nawet znajomych wiślaków, i co z tego? Oczywiście drobne uszczypliwości pozostaną, bo taka natura (i moja i ogólna w tym zakresie), ale nie rozumiem dlaczego jestem traktowany jak obcy. Tak. To prawda. Mam depresję. I po raz pierwszy od dawna poleciały mi łzy do oczu, łzy szczęścia, że tak dużo ludzi jest ze mną, kiedy przed tygodniem się do tego przyznałem. Nie wszyscy wiedzieli, ale jak wracałem tutaj to opisywałem to wówczas. Oczywiście wszystkie komentarze cieszyły bardzo i cieszyć będą, ale jeden zapadnie mi na długo w pamięci, napisany przez tego, którego wiele razy wpisywałem do składów z meczów na klubowej encyklopedii – Tomasza Siemieńca. Napisał: Pamiętaj, że kibicem Cracovii się jest a nie bywa i że #CracoviaZawszeRazem. Trzymaj się!  I rzeczywiście to jak jedna wielka rodzina. Teraz to dostrzegam. Dostałem mnóstwo prywatnych wiadomości od rożnych osób i klubów (w tym od Batorego, gdzie mieliśmy już wszystko ustalone, że tam będę). Była też wpis od oficjalnego konta Cracovii. Cieszy mnie, że stanęło tak dużo za mną murem. Łzy, ale szczęścia. Prawda jest jednak dużo bardziej skomplikowana i na pewno nie będzie łatwo, ale dzisiaj uważam, że wszystko jest na dobrej drodze. Wróciłem tutaj po dłuższej przerwie i dalej mam swoje cele. Nic się nie zmienia. Mam zamiar pisać prawdę i tylko prawdę, nawet jeśli ma bardzo boleć (ale pewnych rzeczy nie napiszę). Straciłem już chyba bezpowrotnie pewne osoby, czas się z tym pogodzić, Ale czy można? Skoro tak dużo już zrobiłem i dalej nie potrafię się poskładać. Co gorsza, nie potrafią też inni.

Oj, ale dzisiaj zrobiliśmy trochę trasy po Krakowie z pewną osobą. Był czas, była piękna pogoda, porozmawialiśmy szczerze :).

Czy wrócę na TT? Raczej nie, ale nigdy w życiu nie należy nic obiecywać. W każdym razie jestem tutaj i na razie nigdzie się nie wybieram. Tzn. Za tydzień może do Brna.

Kryspinów czyli co? Zalew

Do Kryspinowa udałem się wcześniej, ale nie na tyle – by mieć czas na chodzenie po wsi oraz pójście nad Zalew. Zmiana nazwy wsi na o wiele ładniejszą, nastąpiła w 1897 roku. Wcześniej nazywała się… Śmierdząca. Zmiana miała miejsce przez właściciela wsi Kryspina Żeleńskiego, od imienia.

Kalifornia dla ubogich

Lotnik zajmuję w tabeli 7. lokatę. Ani awans, ani spadek mu nie grozi. Do końca pozostało sześć kolejek. Rywal z Zelkowa jest o wiele wyżej, bo na podium, ale też awans im nie grozi. Stało się tak głównie za sprawą Kmity Zabierzów, która uciekła wszystkim drużyną i ma na koncie 55. punktów.

Lotnik to drużyna założona w 1949 roku. Największy sukces klubu to zajęcie 6. miejsca w sezonie 2010/11 w IV lidze. W następnym sezonie został już zdegradowany do ligi okręgowej, a po czterech kolejnych ko klasy A.

No to jedziemy. Do tej krakowskiej słonecznej Kalifornii. Kryspinów to taki kurort bardzo chętnie odwiedzany przez Krakusów. Ja tutaj jestem dopiero pierwszy raz, a Zalewu nie widziałem. Najpierw tramwajem docieram na Salwator. Z Krakowskiego Salwatoru nieco ponad 20 minut drogi. Autobus 239 kierunek Jeziorzany Pętla. W sumie jest na tej trasie masę przystanków, ale dużo na tzw. Żądanie i autobus jedzie szybko, bo na tych urojonych przystankach nikt nie wsiada.

Nie wysokie loty Lotnika

– Panowie na stadion Lotnika to którędy?
Prosto, w prawo i prosto… A to jest dzisiaj mecz?
yyy, no chyba tak. O 16.
Idę więc na stadion. Brama otwarta. Siatki w bramkach są (to znak rozpoznawalny, bo pamiętam jak swego czasu u nas wieszaliśmy to coś koło 40 minut jedną!), chorągiewki też. Mecz będzie. W dodatku samochody też stały.

Rozpoczęła się rozgrzewka. Myślę, że warto iść na trybunę. Siadam, ale tyle os, że wcale nie miałem ochoty tam siedzieć i żadnego komfortu, jak mnie jakaś, no, jak to się mówi? U… Użądli. Wytrzymałem kilkanaście minut. Przyszli pierwsi. Nie liczni – ale fanatyczni. Z flaszkami schowanymi żeby delegat nie widział. Jeden z nich najwyraźniej nie chciał %. I tylko wypalił – Ja tu przyszedłem się zrelaksować, mecz oglądać, a nie pić wódkę. Ale, Bogdan, jednego… I tak w kółko. Miałem już dość tego i udałem się na ,,trybunę” dla stojących. Tu warunki o niebo lepsze i w dodatku z dziewczyną z Zelkowa, która przyjechała z dzieckiem w wózku oglądać swojego chłopaka.

Mecz wyraźnie nie wyszedł sędziemu. Popełnił tyle błędów, że trudno je zliczyć. Koniec końców, mylił się w obie strony i stąd wynik raczej sprawiedliwy 2:2 (1:1), który nikogo nie krzywdzi, ale też nikomu nic nie daję. Obie drużyny zachowały swoje pozycję. Lider Kmita stracił co prawda punkty w Liszkach, ale awans mają zaklepany. Obie drużyny myśleć pewnie już muszą o przyszłym sezonie, bo Zelków na pewno będzie stać na awans. Już planuję się tam wybrać, bo piękna okolica. Z tych wybranych na pewno będę też w Smrokowie, ale to już w czerwcu (16).

To tyle, na razie nic więcej nie potrafię napisać.

Stadion gotowy do gry. Wszystko przygotowane, również linie boczne proste jak od linijki.

Zaczęli i gra wyglądała mniej więcej cały czas tak jak na zdjęciu. – Panie sędzio! Gwiżdże pan wszystko na ich krzyk! Sędzia sędziował mecz bardzo słabo. Nie odgwizdał ewidentnej jedenastki dla Lotnika, za to dla:

Zelkowa nie miał oporów by gwizdnąć wątpliwego karnego. Zamienionego zresztą na gola. Tym golem goście cieszyli się przez około 2 minuty. Piękna, wzorcowa gra z kontry i 1:1.

Trudno mi uwierzyć, że kiedy Lotnik grał w IV lidze, onegdaj nie tak przecież dawno to obiekt tak podupadł. Krzesełka porasta trawa, a za jakiś czas pewnie już nawet – i ich nie będzie. Alkohol oczywiście sowicie lał się z flaszki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s