IV liga: Bocheński KS – GKS Drwina

(113). Marzenia na jutro

Obiekt: Stadion MOSIR w Bochni przy ulicy Parkowej
Data: 1 maja, godzina 15.30
Mecz: BKS Bochnia (11) – GKS Drwina (13)

Poziom rozgrywek: 5 poziom (IV liga małopolska)
Widzów: ~
Pogoda: 18°, słonecznie, trochę wietrznie


Bochnia nigdy nie była mi po drodze. Mimo, że z Krakowa do Bochni łatwiej dotrzeć niż przykładowo do krakowskich Wróblowic jadąc z północy miasta! Ale wcale też nie tak blisko jak się wydaję. Pociąg IC wracał do Krakowa Głównego prawie godzinę (relacja Przemyśl – Wrocław z tylko jednym postojem na stacji Kraków Płaszów. Za cenę 10 PLN w pustym przedziale mogłem sobie spokojnie odpocząć.

Na drugiej stronie jest pieczątka z datą dzisiejszego meczu. Oraz zapisany mecz (już przeze mnie) długopisem, a także loga sponsorów.

Bardzo wcześnie dotarłem do Bochni. Wybrałem Koleje Małopolskie. Relacja Katowice – Rzeszów  Główny. O 12.25 miał i ruszył z Krakowa, by… już w Płaszowie kazano wszystkim przesiać się do podstawionego obok pociągu. Może to i lepiej, bo przynajmniej sobie usiadłem. Na 13. stacji wysiadłem w Bochni. Na miejscu byłem 13.30

Wybrałem się na miejscowy Rynek. Sporo atrakcji jest w centrum Bochni. To miasto naprawdę pod tym kątem przypadnie ludziom do gustu, bo jest co oglądać, jest gdzie spacerować. Poza tradycyjną Kopalnią Soli warto zobaczyć Muzeum Motyli Arthropoda. Tradycyjnie ja wybrałem się na mecz. Ale nie mogę powiedzieć, bo ponad 1,5 h spędziłem na spacerze po mieście.

Na obiekt trafiłem na 30. minut przed meczem. Nieopodal niego przepływa rzeka Babica. Muzyka gra, spiker gada o składach i innych informacjach. Rozpoczęli o 15.30

W Bochni jeżdżą od 1972 roku autobusy RPK Bochnia. Takie małe ,,puszki”, trochę jak z krajów biedniejszych. Jest 9 linii (2, 3 ,4 ,6 ,7 ,10 ,12 ,13 i 15). Przykładowo z Dworca PKP na Rynek można dojechać 1 i 3. Niestety nie korzystałem i wątpię czy w tych pojazdach można kupić bilet. Przez internet również – to minus ogromny. Bochnia jest ósmym co do wielkość miastem w Małopolsce. Kolejnym, którym chciałbym odwiedzić będzie Chrzanów. To jeszcze, bo teraz jadę do Dojazdowa w sobotę, a niedziela będzie w Zelkowie.

Wraca także i jest już to raczej pewne, że 18 maja udam się do czeskiego Brna na końcówkę ligi. Zbrojovka Brno – FK Trinec.

Co będzie dalej? Nie wiem.

Dworzec Główny w Bochni. Czynny, choć biletu tutaj nie kupimy. Kasy są zamknięte – nie ze względu na Święto Pracy  – w ogóle. Jest schludny i zadbany, są toalety, jest kiosk, poczekalnia oraz elektroniczna tablica przyjazdów i odjazdów. Gwiazdkę niżej od Tarnowa mu daję. Plakaty meczowe wisiały na mieście na wszystkich możliwych miejscach, jakby chodziło o hit, a tu raptem jedenasty zespół grał z trzynastym. Derby powiatu.

Na stadion dość łatwo trafić. Duże oznaczenia dla takiego ślepca jak jak to podstawa (ostatnio nie mogłem znaleźć wejścia na stadion w Szczucinie). A przecież mam tylko astygmstyzm.

Koło 20 minuty zorientowałem się kto z kim gra, znaczy, kto w jakich strojach (sic!). Stało się to po tym jak zagadałem kasjerkę jak trafić do toalety, a tu dyktują karnego. Widziałem gola.

Ludzi multum. Nie liczyłem (chyba bym głupi był), ale z pewnością liczebność zostawię ,,fachowcą” z Gazety Krakowskiej, którzy zaookrąglą o jakieś bagatela 500 osób.

Wreszcie jakiś bilet trafia do mojej kolekcji. Pani proponowała tańszy za 7 PLN na wschodnią trybunę. Ja wybrałem ten 3. PLN drożej.