A klasa: Wolanka Wola Filipowska – MKS Libiąż

(108). WRACA POCIĄG SPECJALNY (specjalnej troski)!

Obiekt: Stadion Wolanki w Woli Filipowskiej
Data: 6 kwietni
a, godzina 16.00
Mecz: LKS Wolanka Wola Filipowska – MKS Libiąż

Poziom rozgrywek: 7 poziom (A klasa Chrzanów)
Widzów: ~ 70
Pogoda: 13°, deszczowo, bezwietrznie


Pierwszy wyjazd pociągiem po dłuższej przerwie. Jedni narzekają na wszystko i wszystkich, m.in. na PKP, a ja tradycyjnie pochwalę. Jest fajnie. Ja wiem, że coś tam, coś tam – ale jest fajnie. Niestety pogoda dzisiaj fatalna, ale ja tego ani nie zamawiałem, ani nie ustalałem. Jest jaka jest. Jednak i tutaj są pozytywy. Fatalna pogoda to mniejszy ruch w autobusach, pociągach czy w przeludnionym Krakowie, bo komu by się chciało wychodzić z domu, kiedy leje? Autobusy puste, siadasz gdzie chcesz i jedziesz.

Kierunek Wola Fipilowska

Śpieszę wyjaśnić gdzie jest Wola Filipowska. Powiat krakowski, gmina Krzeszowice. Właściwie to jedna stacja za Krzeszowicami. Po drodze minąłem jeszcze jeden stadion, przypuszczam, że to obiekt Niegoszowianki Niegoszowice na którym toczył się mecz (jeszcze to sprawdzę, bo mogę być w błędzie). Pociąg jednak szybko minął i nie widziałem kto gra, a był to obiekt przy samych torach. Może się tam wybiorę, ale trochę km trzeba zrobić, bo ów obiekt znajduje się między stacjami.

Przyjeżdżam na Dworzec MDA w Krakowie  tym razem z Kurdwanowa (miałem tam coś to załatwienia i udało się z czego się cieszę). Pociąg już stoi. Normalnie jak w Stanach, a to tylko Kraków – najpiękniejsze miasto w Polsce, a na świecie zajmuje 10. miejsce. I chyba nowość, bo pociągi z Krakowa do Katowic to chyba w ostatnim czasie nie jeździły. Jeśli dobrze pamiętam to tylko do Oświęcimia. Pewnie gdybym chciał dostać się Katowic to dostałbym się autokarem w niespełna godzinę (To mój ulubiony przewoźnik, komfort i wygoda jak w Airbusie normalnie), ale jadę na wieś, więc w grę wchodzi tylko pociąg, bo autokar nie zatrzymuje się nigdzie, tylko tnie z Krakowa do Katowic co 15 minut autostradą. Upewniam się jeszcze raz czy aby na pewno wsiadłem do tego pociągu co trzeba, bo raz zdarzyło mi się w Rzeszowie wsiąść do pociągu jadącego do Przemyśla i gdyby mnie facet nie oświecił to przejechał bym się do Przemyśla. Zdążyłem wysiąść w ostatnim momencie.
Bilet tradycyjnie kupuję przez aplikacje w telefonie i jadem. Witamy na pokładzie, tralalala, dwie minuty opóźnienia – nie jest źle.

Panowie, dzisiaj jest mecz?

Jedyne co dzisiaj mogło przeszkodzić to, że… gospodarze zrezygnują z gry. W minionej rundzie na znak protestu, wszystkie drużyny solidarnie oddawały mecze walkowerem. Dlatego, że nie chcieli zaakceptować drużyny z Libiąża w chrzanowskiej klasie A. Wszyscy uważali, że drużyna grać powinna od B klasy. Protest się skończył, ale doszło do kuriozalnej sytuacji, bo MKS Libiąż uzbierał większość punktów nie wychodząc na boisko. I lideruje w A klasie Chrzanów. Pewnie wejdzie do ligi okręgowej, ale niesmak pozostanie.

Pociąg wlecze się niesamowicie, ale nie ma co narzekać. Przedział całkiem w porządku. Dwie młode dziewczyny usiadły obok mnie. Fajnie. Już 2019 rok i ludzie wolą niszczyć papier(!), zamiast kupić bilet w telefonie, który każdy ma. Raptem parę osób kupiło bilet telefonem w przedziale. To i tak dobrze, bo kupując kiedyś w taki sposób ludzie patrzyli na mnie jak na kogoś z planety Tryton. No nic, w Japonii by zginęli, tutaj przeżyją. Polecam im wybrać się do Niemiec albo Holandii.

Widowisko.

Przednie. Myślałem, że Libiąż zmiażdży Wolankę (wszyscy tak myśleli). Po nudnej, gorszej pierwszej odsłonie,  strzelecki, a co gorsza kopanych gdzieś w panu bogu w okno, padł wynik 0-0. Z czego bardziej cieszyli się gospodarze. Druga połowa jeszcze nudniejsza, bez goli, bez emocji 0:0. MKS Libiąż jest 3. W tabeli (na pierwszym jest Start Kamień, ale ma dwa mecze więcej). Wolanka zgromadziła 13. punktów i jest 13. (trzecia od końca).

Wyjazd bardzo ciekawy. Nie miałem okazji pochodzić po miejscowości i chyba dobrze, bo nie chciałbym żeby przemokły mi buty podczas takiej ulewy. Grill nie kopcił, alkohol we własnym zakresie (nie spotkałem), a z zabytków to tylko ten kościół wdarł mi się w kadr, ale tu chyba i tak nic innego nie ma. Nie to co tydzień temu w Raciborowicach. O matko, to już tydzień temu było.

Pozdrawiam

Znów nie było biletu, jak widać na plakacie – wstęp wolny.

Rzeczywiście. Mało oryginalnie – obiekt przy ulicy Sportowej

MKS Libiąż po lewej, a goście z prawej strony.

Oto w tle Kościół św. Maksymiliana Marii Kolbego w Woli Filipowskiej. O 16.30 nawet dzwonili – pewnie na mszę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s