A klasa: KS Dąbski Kraków – Iskra Krzęcin

(102). You don’t need me

Obiekt: Stadion klubu KS Dąbski
Data: 19 października, godzina 15.30
Mecz: KS Dąbski Kraków – Iskra Krzęcin 2-2 (0-0), Klasa A (Kraków, grupa III)
Widzów: ~ 50 (w tym ok. 15 z Krzęcina)
Pogoda: 11°, zimno i deszczowo

Dzisiaj obiekt w Krakowie, a za tydzień już dalej. Ale jakie dzisiaj były emocje!

Miałem udać się do Tuchowa, ale różne sprawy zdecydowały, że nie. Zostaje w Krakowie i nie mam co żałować, bo jeszcze załatwiłem inne sprawy. W tym wyrobiłem sobie nową kartę Cracovii.

Dzisiaj pogoda była fatalna. W pierwszej połowie jeszcze bez deszczu, a potem już lało, lało, lało, zapadał mrok, gęsta mgła spowijała obiekt, a moja depresja przybierała na sile. To nic nowego w taką pogodę. Ale ku mojej radości i miejscowej publiki zobaczyłem niezłe zawody.

Pierwsza emaliowana odznaka trafia do kolekcji.

KS Dąbski Kraków zajmował fotel lidera krakowskiej klasy A. Iskra była na czwartej pozycji. Gospodarze mierzą w tym sezonie w awans i byli faworytem. Jednak te zawody miały przebieg bardzo wyrównany. Przynajmniej do około 30 minuty, kiedy sędzia wyrzucił z boiska zawodnika gospodarzy. Czerwona kartka jak najbardziej zasłużona. Przebieg gry do końca pierwszej połowy nie uległ zmianie. Po zmianie stron dwa gole zdobyła Iskra (jeden po pięknym rzucie wolnym) i wydawało się, że goście dowiozą 3. punkty. Nie stało się tak. Tym razem Dąbski po rzucie wolnym trafił na 1-2, a potem doprowadzili w doliczonym czasie do remisu! Podnieść się wielką sztuka i remis jak najbardziej cenny. Czy zasłużony? Chyba też. Jednak jeszcze należy podkreślić, że sędzia w tym meczu pozwalał na naprawdę twardą grę.

Po emocjach związanych z Krakowem czekać mnie będzie jeszcze jeden mecz w najbliższy poniedziałek (chyba, że ulegnie coś zmianie). Potem Kielce lub Zakopane. Następnie Rzeszów.

Od tego wyjazdu będę zbierał odznaki klubowe i umieszczał na mojej mapie.

N. Pewnie możesz spokojnie teraz odetchnąć. Wchodzisz, patrzysz. Minęło już sto. Adrian tylko żartował. Nie. Nie żartowałem. To tylko cyfry. Chciałbym Ci to jeszcze kiedyś wytłumaczyć.

Pierwsze kopnięcie piłki. Godzina 15.34. Dość późno. Pod koniec drugiej połowy mrok mieszał się z krakowskim smogiem. Gospodarze w niebieskich strojach.