B klasa: TS Rybitwy Kraków – Grom Kraków

(100). Tęsknoty

Obiekt: Boisko TS Rybitwy przy ulicy Golikówka
Data: 6 października, godzina 16.00
Mecz: TS Rybitwy (Kraków) – Grom Kraków 1-1 (0-0), Krakowska klasa B (Kraków IV)
Widzów: ~ 15
Pogoda: 15°, ciepło

To już sto. Szczerze mówiąc to nie chcę mi się pisać żadnego podsumowania. Chciałbym jeszcze dodać, że pogodziłem się z tym, że pisząc tutaj, ludzie będą patrzyli z różnymi emocjami. Mam to gdzieś. Ja robię to co lubię najbardziej. Ten blog, to mój świat. Chaotyczny.

Rybitwy. Sobotnie popołudnie.

Nazwa oczywiście nic mi nie mówiła, może prawie nic, bo wiem, że jest to ptak morski. Ale w Krakowie? Postanowiłem odwiedzić peryferia Krakowa, dotrzeć tam gdzie nikt tak naprawdę nie chcę dotrzeć i odkryć te X-y  Towarzyszy mi tym razem Madame Butterfly, tytuł. Jest ciepło, można powiedzie, że gorąco.

Po 2,5 kilometrowym odcinku docieram na miejsce nie zdyszany. Jest jeszcze kwadrans do rozpoczęcia meczu. Przy bramie wejściowej facet coś grzebie, smaruje skrzypiące zawiasy. Ja zwlekam z wejściem, jak zwykle czekając aż będzie ktoś wchodził. Nikt nie wchodził. Trudno. Wchodzę sam. Podziwiam pracę faceta, który walcuje i maluje linię boczne wapnem. Mecz się nie rozpoczyna. Upwniam się czy na pewno grają o czwartej. Grają. Wreszcie wychodzi sędzia i z dwunastu minutowym opóźnieniem gwiazda po raz pierwszy.

W 24 minucie gospodarze powinni wyjść na prowadzenie, ale piłka po uderzeniu od słupka wyszła w pole gry. 3 minuty później piłkarz Gromu popisał się fantastycznym wolejem, takim jaki Zidane trafił podczas pamiętnego meczu Realu. Z tym, że tutaj było znacznie dalej do bramki i był to po prostu przypadek. Mecz to bezładna kopanina na dosyć równym boisku, co warto podkreślić. Brak sędziów liniowych. Pauza. Nie ma tutaj żadnego budynku przypominającego szatnie, więc piłkarze siedzą na boisku. Robi się chłodno, ale wciąż świeci słońce. Przerwa trwała zaledwie 9 minut.

Okrzyk: „dawać, dawać” rozpoczął drugą część. W 48 minucie bramkarz Gromu miał sporo szczęścia, po tym jak wybił piłkę na poprzeczkę. W 60 minucie piłkarz Rybitw zmarnował doskonałą okazję „sam na sam”, przenosząc piłkę wysoko nad bramką. Potem się zawiesiłem i padła bramka dla gości. Ogromna radość, zwłaszcza bramkarza, którego w tej bezbarwnej kopaninie wyróżniam NVP. Goście jednak zapomnieli jak się dowozi 3 punkty do końca. Piłkarz Rybitw mocnym strzałem z około 7 metrów pokonał golkipera Gromu. Wynik remisowy jak najbardziej sprawiedliwy. Choć miejscowi powiedzą, że mieli mnóstwo sytuacji na zdobycie gola to jednak gra była mocno szarpana, gdyby ktoś wygrał było by to niesprawiedliwe dla sportu. Obie drużyny dalej zajmują miejsce w dole tabeli. Do newralgicznego momentu doszło gdy piłka wylądowała poza boiskiem.

Zamiast epilogu.

Godzina 18.01 odjeżdżamy Toyotą Auris na dworzec. Wielkie dzięki. Każdy rusza w swoją stronę, piękne chwile za chwile ulecą, bezpowrotnie. Tak jak wtedy, spacer, kino i rozmowy. Brakuje mi tego.

Dzięki wszystkim, również na Twitterze. Niedługo kolejne relacje. W tym miesiącu w planach mam odwiedziny Tuchowa, Zawiercia oraz Zakopanego. Mam nadzieję, że się uda. A w grudniu? W grudniu jadę do Grodna. A i w planach oczywiście, uzupełnianie swojej kolekcji znaczków z Mistrzostw Świata. Chciałbym także uzupełnić swoją „bibliotekę”, ale co z tego wyjdzie? Zobaczymy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s