I liga: GKS Katowice – GKS Tychy

(87). Katowice

Jak do tej pory jeszcze nigdy nie byłem na meczu pierwszoligowym. W tym sezonie ustanowiłem wszystkie możliwe rekordy i oglądałem już piłkę nożną na wszystkich możliwych poziomach w Polsce. Od Ekstraklasy do C klasy. Zresztą nie tylko w Polsce. Mogło być zdecydowanie lepiej, ale nie ma co dywagować. Jest przeciętnie.

Do Katowic przyjechałem o 14.20. Miejskim autobusem 110 dotarłem niemal pod sam stadion, który znajduję się przy ulicy Bukowej. Widzę już pełno ludzi ubranych w żółto-czarne kolory i pełno policji. To znak, że GKS Katowice znów walczy o Ekstraklasę. Po raz ostatni Katowice grały na najwyższym szczeblu w sezonie 2004/2005. Klub który nigdy nie zdobył mistrzostwa, ale ma na swoim koncie aż cztery srebrne i trzy brązowe medale mistrzostw Polski.

25 maja 2005 roku. Do Katowic przyjeżdża Odra Wodzisław Śląski, która walczyła o utrzymanie w Ekstraklasie. Do 90 minuty GKS prowadzi po golu Krzysztofa Markowskiego, ale goście doprowadzają do wyrównania. Kibice nie wytrzymują i wbiegają na boisko. Sędzia przerywa mecz. W takich okolicznościach miało pożegnanie GKS-u z Ekstraklasą. Wprawdzie ostatni mecz katowiczanie rozgrywają 12 czerwca z Górnikiem Zabrze, ale mecz odbył się bez udziału publiczności.

Mija 13 lat i klub wciąż nie potrafi wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Niemal pewne jest, że będzie na to czekał minimum 14 lat. W dzisiejszym meczu derbowym GKS przegrał z Tychami 1-2. Nic nie zapowiadało takiego scenariusza, bo to gospodarze w pierwszej połowie byli zdecydowanie lepsi i mogą mieć jedynie do siebie pretensję, że zamiast podwyższyć na 2-0, a potem nawet na 3-0 to nie wykorzystali okazji. Gorąco i upalnie na południu Polski sprawiło, że na meczu było sporo kibiców. Doping był prowadzony przez cały mecz, miałem wrażenie, że jest dużo więcej ludzi niż oficjalnie podano. Jestem zdania, że takie duże miasta jak Katowice powinny mieć klub w Ekstraklasie, bo zapełniłby się w większości. Ale na to przyjdzie w Katowicach poczekać do przyszłego sezonu. Czas odpocząć trochę i za tydzień udać się do Tauron Areny na mecz Polski z Rosją.

Aneks. Przerwa meczu przy Bukowej. Z głośników rozbrzmiewa muzyka, w refrenie chórek dzieci spiewa: O mój śląsku, umierasz mi w biały dzień. Utwór jest piękny, nostalgiczny i tylko w Katowicach może on brzmieć tak wspaniale, bo Tu wolniej płynie życie, wśród porażek i zwycięstw.

GKS Katowice 1-2 (1-0) GKS Tychy

1-0 Tomasz Midzierski 8
1-1 Daniel Tanżyna 81
1-2 Jakub Vojtus 86

19.05.2018 (sobota), godzina 15.00
32 kolejka, „Nice” 1 liga Polska

Widzów: 3.250
Bilet: 25 PLN

Foto: