A klasa: Armatura Kraków – Gajowianka Gaj

(80). Niedziela na Kurdwanowie.

Zaniedbany ostatnio przeze mnie Kraków, ale ciągle mi bliski. Tym razem przyjechałem do najbardziej niebezpiecznego zaułka Krakowa – Kurdwanowa. Kraków słynnie z tego, że ma najwięcej klubów w Polsce i żeby je wszystkie odwiedzić trzeba się mocno nagimnastykować.

To nowe osiedle. I powiem szczerze, że omijam je szerokim łukiem. Kiedyś regularnie miałem tu przesiadkę kiedy jechałem do kolegi do Wróblowic.

Ponad pół godziny do meczu docieram na obiekt przy jakże dźwięcznej ulicy Chmielnej. Stadion a dosłowne nad nim „wisi” pętla tramwajowa. Tym razem nie jestem pierwszy i nie jestem sam. Na trybunach siedzi już dwóch obserwatorów, a dalej następnych dwóch. Czyli ze mną pięć. Trwa już rozgrzewka. W sielankowej atmosferze. Śmichy-chichy, jakby nie zależało im na rywalizacji. Fakt – na hit się nie zapowiadało, bo obie drużyny plasują się w drugiej części tabeli. Drugi fakt to wczoraj była sobota. Jednak mecz mógł się podobać.

Armatura to klub założony w 1928 roku. Pod taką nazwą występuje od 1953 roku. Wcześniej występowała jako Łagiewniczanka Łagiewniki. Stadion na który dotarłem nosi imię Tadeusza Parpana.

Mecz szybki z wieloma okazjami i dobrymi akcjami. Gajowianka przeważała, ale bramki nie potrafiła strzelić. Spora w tym zasługa bramkarza, któremu dopisywało wyraźnie szczęście. Pod koniec pierwszej połowy doszło do zabawnej rzeczy kiedy piłka powędrowała gdzieś daleko poza boisko i trzeba było wysłać za nią ekipę poszukiwawczą składającej się z czterech osób. Nagle piękna słoneczna pogoda zmieniła się w chmurną i trochę wietrzną. Obok mnie siedzi gość i robi kolejnego skręta, sądząc po zapachu raczej jest to tytoń. Atmosfera piknikowa, na trybuny docierają kolejne osoby, dzieci, matki, leśne dziadki no i pikniki. W przerwie większość wybiera się do pobliskiego sklepu (przypomnijmy, że ustawa o zakazie handlu nie dotyczy Krakowa) żeby uzupełnić zapasy jedzenia i picia, a zwłaszcza picia.

Kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy pada gol z rzutu karnego dla Gajowianki, trybuny ożyły. Rozległo się coś w rodzaju: Ura, ura, ura – Armatura. Chociaż zaraz, jak to? To nie Armatura zdobyła gola! To z czego oni się cieszą? Zastanawiam się chwilę. Kolejnym faktem było, że z Gaja także przyjechało całkiem sporo widzów. Mecz skończył się rezultatem 0-3 I Armatura jest trzecia od końca w tabeli, będzie walczyć by nie spać do B. Gajowianka? Nie grozi jej ani awans ani spadek, jest w samym środku tabeli.

Na koniec jeszcze coś w rodzaju puenty, albo cytatu dnia jak kto woli. Wracając już do domu busem, facet zagaduje: Ładną dzisiaj mieliśmy pogodę, dogrzało pięknie… Ale  powiem, panu że zleci jak to całe nasze życie. Na co drugi starszy pan mu odpowiada krótko wzdychając: Oj, nie przeczę, że trudno się z Panem nie zgodzić.

Armatura Kraków 0-3 (0-0) Gajowianka Gaj
0-1 Woderski 50 min. (k)
0-2 Dulęba 74 min.
0-3 Woderski 82 min.

15.04.2018 (niedziela), godzina 16.00
17 kolejka, A klasa (grupa: III)
Widzów:
~60

Bilet:
Wstęp wolny

Foto:

Gajowianka w biało-niebieskich trykotach. Mają nawet nazwiska na koszulkach. Gospodarze na czerwono.

Albo mi się wydaję, albo ta linia jest krzywa. E, Czepiam się szczegółów.

Tutaj radość po zdobyciu drugiego gola dla gości. W tle tramwaj, którym zaraz pojadę do domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s